Bez ciebie nie ma nas || Robić w Kościele coś więcej || Świadectwa
W sobotę 18 października Wspólnota Rodzin Kawa u Plebana będzie obchodzić 10-lecie istnienia. W związku z tym przygotowaliśmy dodatek do Biuletynu, w którym można przeczytać rozmowy z osobami związanymi ze wspólnotą*, ich świadectwa i wspomnienia, oraz zobaczyć kilka wybranych zdjęć [wszystko autoryzowane]. Zachęcamy do lektury i do modlitwy za naszą Parafię, wspólnoty w niej działające i wszystkich, dla których to miejsce jest ważnym punktem na drodze do Pana Boga.

Powyższą rozmowę z liderami wspólnoty zamieściliśmy w Biuletynie nr. 368 z 17.09.2023r
BEZ CIEBIE NIE MA NAS
Niebawem będziemy przeżywać piękny jubileusz dziesięciolecia Kawy u Plebana. Wspólnota rodzin, która zrzesza się pod taką nazwą w Parafii Świętego Szczepana powstała tak naprawdę z potrzeby serca wielu ludzi, chcących spotkać się z Bogiem i stworzyć więzi ze sobą. Wszystko zaczęło się od Mszy Świętej z udziałem dzieci. Krakowskie parafie charakteryzują przede wszystkim gromadzeniem studentów zrzeszonych w duszpasterstwach akademickich, oraz seniorskimi klubami i wspólnotami, ze względu na wiek mieszkańców. Wydawało się, że zgromadzenie dzieci w wielkomiejskim kościele jest niemożliwe. Już jednak od pierwszych Mszy Świętych widać było ogromną potrzebę takich spotkań. Liczba dzieci i rodziców wzrastała z niedzieli na niedzielę. Coraz częściej także dyskutowało się o kazaniach zawierających zawsze jakiś znak szczególny, który by pociągał i angażował najmłodszych. Powstała spora grupa ludzi, którzy nie przychodzili do świątyni jedynie spełnić obowiązek, ale chcieli czegoś więcej, potrzebowali więzi. Po nabożeństwach ksiądz wychodził przed świątynię, przed którą trwały nieraz długie rozmowy o niedzielnej Ewangelii, czy o różnych życiowych sprawach nurtujących ludzi. Wtedy właśnie powstał pomysł kontynuacji tych przeciągających się rozmów przy kawie.
Kilka pierwszych spotkań odbywało się u mnie w mieszkaniu, jednak wzrastająca liczba chętnych do siedzenia przy wspólnym stole i dyskusji spowodowała, że zorganizowaliśmy wszystko w salkach. Udało się to dzięki zaangażowaniu duszpasterskiemu księży, którzy chętnie i otwarcie reagowali na tworzące się duszpasterstwo rodzin. Ogromnym wsparciem był ksiądz Leszek proboszcz, który nie szczędził swoich sił ani pieniędzy, by przygotować salę i zaopatrzyć ją w potrzebne produkty. Doszło do tego, że kawa była robiona w dziesięciolitrowym samowarze. Kolejnymi etapami była realizacja pragnień ludzi, którzy już należeli do tworzącej się i nakreślającej swoje plany wspólnoty. Wtedy dzieląc się swoimi talentami rozdaliśmy zadania – jedni stworzyli stronę internetową, inni logo wspólnoty i powstała nazwa Kawa u Plebana, gdyż geneza wspólnoty tkwiła w spotkaniu z Bogiem na Eucharystii i ludzi ze sobą przy kawie.

(źródło FB)
Ogromnym spoiwem łączącym wszystkich była Dominika i Paweł Rinchowscy, którzy mieli wcześniejsze doświadczenie w salezjańskich grupach formacyjnych. Nigdy nie dawali za wygraną, a ich pomysłowość i kreatywność pozwoliła stworzyć piękną atmosferę spotkania. Zaangażowanych było dużo więcej. Dzięki wszystkim tym ludziom, powstały wieczory Taizé i modlitwa medytacyjna, Katecheza dla dorosłych, a nawet koło teatralne, w które zaangażowali się rodzice i dzieci. Odbywało się wiele wyjazdów z dziećmi nad morze, a świadectwo wiary rozprzestrzeniało się po całej Archidiecezji. Dziś Kawa u Plebana znana jest w wielu miejscach. Popularnością cieszyły się również pikniki i eventy dla dzieci, a w tym wszystkim Bóg zawsze stał na pierwszym miejscu. Często chodziliśmy razem po górach i zawsze gdzieś w małej kapliczce czy na kamieniu sprawowaliśmy Eucharystię. Wielką przygodą stały się też wyjazdy na Mazury. Dziś prawie wszyscy mają patent jachtowy i mogą prowadzić łódź. To są prawdziwe rekolekcje na wodzie trwające nadal. Przyjaźnie, jakie stworzyliśmy, trwają między nami do dziś.
Uczestnictwo we wspólnocie rodzin Kawa u Plebana było dla mnie piękną przygodą. Formacja ta stała się także inspiracją dla innych parafii, gdzie powstawały grupy na wzór tej naszej. Do dziś Kościół Świętego Szczepana może się szczycić, że to właśnie tam powstał pomysł na nowa formę formacji rodzin dzieci i młodzieży wprowadzaną także w Parafiach Salwator, czy Jurgów, a nawet Niepołomice. Potrzeba nam dziś szczególnie otoczyć ogromną troską rodziny, aby były kontynuowane te dzieła. Sobór Watykański II wyjaśnił kapłanom rolę świeckich we współczesnym Kościele i wszystkich zobowiązał do wsłuchiwania się w potrzeby wiernych. Rozwój każdej wspólnoty zależy od tego, czy trwa w niej współpraca oparta na braterstwie i wzajemnym szacunku, a także czy dobrze się dysponuje zasobami ludzkimi, umiejąc oddać część odpowiedzialności, rozdać zadania i pracować razem dla dobra wspólnego. Kawa u Plebana zrzeszała ludzi dialogu i wszystko, co zdołaliśmy osiągnąć razem, tworzone było poprzez relacje i wspólną rozmowę.

(źródło FB)
Na koniec drodzy Jubilaci chciałbym Was zapewnić o ciągłej mojej modlitwie za Was, i życzyć wam, byście w swoim Kościele na co dzień doświadczali wiele życzliwości, wzajemnie ubogacając się wiarą. Bądźcie wciąż ludźmi dialogu i nie bójcie się walczyć o własne potrzeby, w końcu czujcie się w Parafii Świętego Szczepana jak u siebie, będąc za nią odpowiedzialni i tam szukając własnej formacji i zbawienia duszy. Z pasterskim błogosławieństwem. ks. Piotr Kosakowski
****
ROBIĆ COŚ WIĘCEJ W KOŚCIELE – opowieść Agnieszki i Mariusza
Jak znaleźliście się we wspólnocie Kawa u Plebana?
Agnieszka: Po jednej z niedzielnych Mszy św. – wydaje mi się, że to była jakaś październikowa Msza o 11.00 – cała wspólnota Kawa u Plebana wyszła na schody przed ołtarzem, ktoś powiedział kilka słów o wspólnocie, poinformowano, że przed kościołem będą rozdawać „zaproszenia” i że zachęcają do skorzystania z nich. Powiem szczerze, że ja już wcześniej namawiałam Mariusza: „A może byśmy się dołączyli właśnie do takiej grupy?” Gdy po wyjściu z kościoła, otrzymaliśmy zaproszenie (od Asi i Jarka), stwierdziliśmy – idziemy i zobaczymy. Tak trafiliśmy, z naszymi małymi dziećmi, do salki na 1 piętrze…
Ile miały lat?
A: To były początki szkoły podstawowej starszego syna, a młodszy był na pewno jeszcze w przedszkolu. Zastanawialiśmy się ostatnio z Mariuszem, ile lat temu dołączyliśmy do Kawy. Mnie się wydawało, że osiem, ale chyba nie aż tyle, może trochę mniej, może sześć lat temu? Czas szybko leci…

(źródło FB)
Czyli nie byliście we wspólnocie od samego początku.
A: Nie. Pierwszy raz poszliśmy na to spotkanie wtedy, po Mszy – salka była zatłoczona. Na początek wspólna modlitwa prowadzona przez księdza… Potem mięliśmy okazję przypatrzeć się rodzicom, którzy przyszli po to, by spotkać się, porozmawiać, wymienić doświadczeniami oraz dzieciom, które wesoło bawiły się w drugiej salce obok. To była radosna integracja rodzin. Kojarzyliśmy niektóre osoby z widzenia, z kościoła, a ja dodatkowo Dominikę, jedną z głównych postaci wspólnoty – lata temu chodziłyśmy do jednej podstawówki. Jak weszliśmy do środka, Dominika od razu do nas podeszła i tak zaczęliśmy się poznawać. Choć na początku nie przychodziliśmy regularnie, wszyscy nas zachęcali do większej aktywności: „A może przyjdziecie?”, „A może zostaniecie?”, „A może byście pojechali z nami na wycieczkę?”. No i pojechaliśmy…
Mariusz: To była jednodniowa wycieczka w góry – wędrowanie z modlitwą.
A: No właśnie. Dominika z mężem Pawłem, opowiadali nam czym się zajmuje wspólnota. Było (i nadal jest!) wiele inicjatyw religijnych oraz związanych z integracją rodziców i dzieci. Wspólnocie towarzyszyła siostra Kasia [kalwarianka z Łobzowskiej – przyp. red.] bardzo radosna, empatyczna i otwarta osoba. Ksiądz Piotr [założyciel – przyp. red.] też był bardzo serdeczny, i pomimo, że nie miał czasu dla wszystkich tych „nowych”, również próbował zagadnąć i zintegrować z grupą.
Msza o 11.00 wtedy już była Mszą z udziałem dzieci?
Tak. Ksiądz Piotr prowadził dialog z dziećmi na kazaniu – to było dla nich bardzo zachęcające, a my, dorośli, mogliśmy doświadczyć dziecięcej prostoty wiary i pojmowania Boga. Zresztą tak dzieje się i teraz na Mszy o godz. 11.00.
A: Później była pielgrzymka rodzin do Kalwarii. Tam też byliśmy ze wspólnotą. Jeszcze tak trochę na doczepkę. W miarę upływu czasu poznaliśmy we wspólnocie wartościowych, życzliwych, serdecznych ludzi, którzy potrafią sobie pomagać i ze sobą współpracować angażując się w różne inicjatywy wspólnotowe.
M: Mnie przyciągnęło to, że można robić coś więcej przy kościele i w Kościele.
Zaangażować się w życie parafii oraz różne działania. Choćby te najprostsze.
A: O właśnie. Ja zastanawiałam się – zanim dołączyliśmy do wspólnoty – co trzeba zrobić, żeby czytać czytania na Mszy św. Później okazało się, że zostaliśmy wywołani do tablicy, bo ks. Piotr zaproponował nam, żebyśmy w jeden z dni Triduum przeczytali fragmenty Pisma Świętego. Ćwiczyliśmy pod okiem ks. Piotra, który zdawał sobie sprawę z tego, że jesteśmy laikami w tej materii. Taka nauka na przyszłość, choć mnie trema przed czytaniem trzyma również i dzisiaj…

(źródło FB)
A propos „nauki”. Czy była we wspólnocie kiedyś jakaś formacja? Katecheza? Stałe spotkania na jakiś temat?
A: Tak – były katechezy dla dorosłych prowadzone przez ks. Piotra i również ks. Proboszcza, spotkania w salce gdzie czytano fragmenty Pisma Świętego i rozważano je oraz inne spotkania modlitewne o tematyce związanej z danym okresem roku liturgicznego (np. Stopklatka – Droga Krzyżowa w obrazach, Majówki śpiewane przy kapliczkach) oraz wyjazdy wspólnotowe z modlitwą różańcową, Mszą św. z nauką, ale również pikniki rodzinne, przedstawienia, różne warsztaty artystyczne (w które zawsze angażuje się p. Marysia – artystyczna dusza naszej wspólnoty), warsztaty muzyczne, wieczór pieśni patriotycznych 11 listopada, wspólne kolędowanie, aktywny udział w uroczystościach kościelnych i parafialnych i wiele, wiele innych… Ramowy program na cały rok ustalany jest podczas spotkań liderów z ks. Proboszczem, z duszpasterzami wspólnoty.
Pierwszym duszpasterzem wspólnoty był ks. Piotr Kosakowski…
A: Tak, z darem rozmowy, budowania relacji, przyciągania ludzi. Ale również ksiądz Proboszcz, przez chwilę ksiądz Przemek, teraz jest ksiądz Lesław, a z racji Mszy dla dzieci o 11.00 – przychodzi do nas również, zawsze uśmiechnięty, ksiądz Marek – każdy z duszpasterzy wniósł i wnosi swój wkład, prowadzi dialog, wspiera czy też w miarę możliwości, uczestniczy w działaniach wspólnotowych. Myślę, że to dla nas wszystkich cenny dar i doświadczenie.
Co pamiętacie, jako takie charakterystyczne inicjatywy Kawy u Plebana?
A: Było i jest ich wiele, zarówno w sferze duchowej jak i przyziemnej… Najwięcej o tym mogą powiedzieć Dominika i Paweł, którzy są jednymi z współzałożycieli wspólnoty. Ja osobiście wspomnę modlitwę w duchu Taize. Pierwsze takie spotkania odbywały się w salce na piętrze. Od dłuższego czasu śpiewamy i modlimy się w kościele przed Najświętszym Sakramentem – to piękny czas uwielbienia. Tak jak wspomniałam wcześniej: co roku było i jest wiele różnych inicjatyw. Lata mijają, dzieci rosną…

Wasze dzieci też rosły… Jak się przez te lata zmieniała wspólnota?
A: Na początku wszyscy mieli dzieci w podobnym wieku i „nagle” te wszystkie dzieci wyrosły… Część z dzieci, która była na Kawie, przeszła do Grupy Apostolskiej, część w inny sposób aktywnie angażuje się w życie Kościoła, część zmieniła godzinę Mszy św. na młodzieżową o 12.30. Myślę, że każda inicjatywa, która na różnym etapie życia zbliża kogoś do Kościoła, może później – nawet gdyby była porzucona – przynieść owoce i gdzieś wypłynąć w innym czasie czy innym miejscu. A na Mszy o godzinie 11.00 oraz w naszej wspólnocie, pojawiły się nowe rodziny z dziećmi – nowi ludzie z nowymi pomysłami, np. z inicjatywy Kasi w naszym kościele odprawiane jest nabożeństwo do Michała Archanioła.
Dalej jesteście we wspólnocie?
A: Tak, wspólnota spotyka się w każdą niedzielę (w roku szkolnym). Za pośrednictwem księdza Marka, podczas ogłoszeń parafialnych, co tydzień zapraszamy i zachęcamy do odwiedzenia salki na 1 piętrze. Można przyjść tylko raz i napić się kawy, albo tak jak my – zostać na dłużej. Przed wspólnotą jubileusz 10-lecia. I co dalej? Zobaczymy wspólnie! (BL)
****
Jak myślę o Kawie to od razu kojarzy mi się kilka rzeczy: wspólnota rodzin, Dom, miejsce w którym różne pokolenia w sposób niewymuszony przenikają się, razem starają się iść do Boga. Dodatkowo to miejsce wymiany doświadczeń z innych dzieł/zaangażowań parafialnych: scholki, grupy apostolskiej, lektorów, ministrantów. Myślę, że to jest wspólnota silnie skupiająca całą parafię Św. Szczepana. Z niej wywodzą się ludzie aktywni, którzy są tu na przysłowiowe „dobre i na złe”. To także przestrzeń wzrostu, osobistej formacji, czerpania z doświadczenia rodziców, zobaczenia ich w nieco innej roli niż w domu. Otrzymałem także w tej wspólnocie wiele wsparcia, modlitwy i nadal z niej czerpię będąc teraz w seminarium. Powtarzając za Janem Pawłem II, że rodzina to fundament i pierwszy kontakt z kerygmatem, to jest w Kawie u Plebana obecne i wzmocnione. Jako całość jest to taka dobra inwestycja w młody kościół. (Filip – kleryk)
****
Jak Kawa u Plebana startowała, to ja pracowałem w Anglii szukając pieniędzy na obczyźnie. Mieliśmy, jakiś drobny kryzys małżeński. Kryzysy często się biorą właśnie z powodów materialnych. Gdy w końcu wróciłem, bo dzieci strasznie tęskniły i ja również, Kawa u Plebana już działała. Przychodziliśmy wówczas rodzinnie do wspólnoty, bo to było miejsce, gdzie po tej rozłące robiliśmy coś razem całą rodziną. Mamy różne charaktery, różne ambicje, różne dążenia życiowe, więc bardzo potrzebowaliśmy tych wspólnych aktywności i wspólnych miejsc. Wspólnota to taka kolejna cegiełka, która nas integruje. Szczególnie wspólne działanie łączy najbardziej, a tych wspólnych działań Kawa u Plebana oferowała sporo: wyjścia w góry, rejsy mazurskie żaglówkami, inscenizacja męki Pańskiej w formie żywego obrazu, wieczory z kanonami z Taize. Wspólnota dała nam też okazję by być przykładem dla naszych dzieci. W ostatnich 10 latach we wspólnocie wydarzyło się mnóstwo pozytywnych akcji z Panem Bogiem za pan brat. (Marek)
****
Jestem od 10 lat w Kawie u Plebana. Poznałam tu ludzi, którzy mają takie jak ja wartości chrześcijańskie. Mogę z nimi się przyjaźnić, rozmawiać, dzielić się swoim życiem, wyjeżdżać na różne imprezy, brać udział w Eucharystii i nabożeństwach. Także moje, dorosłe już dzieci, były we wspólnocie. Niedziela jest dla mnie teraz o wiele bogatsza dzięki temu, że Eucharystia rozpoczyna nasze spotkanie, które jest jak święto. Spotkania Kawy u Plebana tak naprawdę rozpoczęły się od tego, że staliśmy na schodach kościoła po mszy św. o 11-tej i długo nie potrafiliśmy się rozejść. Mieliśmy dzieci w podobnym wieku, w lokalnych szkołach, spotykaliśmy się wcześniej na placach zabaw, w piaskownicach, na spacerach w Alei Grottgera, tak, że wiele tematów mieliśmy wspólnych. Ksiądz Piotr Kosakowski nas w końcu zgarnął i wtedy przytuliliśmy się bardziej do parafii. Nasza wspólna znajomość przeniosła się wtedy na inny poziom. Zobaczyliśmy, że możemy uczestniczyć w życiu parafii, angażując się i tworząc nowe inicjatywy, we właściwy sobie sposób. Jesteśmy razem na piknikach, balach dla dzieci, w czasie procesji, nabożeństw, inscenizacji teatralnych, spotkaniach patriotycznych i wycieczkach. Kawa u Plebana pokazuje też, jak dobrze może przebiegać integracja w parafii jako całości. (Marysia)
***
Od przeszło 14. lat jesteśmy parafianami u św. Szczepana. Wspólnotę rodzin Kawa u Plebana poznaliśmy bliżej znacznie później, bo dopiero wiosną zeszłego roku. Zawdzięczamy jej dużo przyjemnie spędzonych chwil na rozmowach i modlitwie, w oczekiwaniu na święta, przeżywaniu „roku obrzędowego”, przy domowym cieście, flagowej kawie i herbacie, na szlaku pielgrzymkowym, wysokogórskim, biegowym i rowerowym, w salkach parafialnych i w świątyni, w zaciszu naszych domów i w przelotnych spotkaniach na przecinających się ścieżkach do i z pracy. Jako nie-Krakauerzy szczególnie cenimy sobie to, że poznaliśmy rodziny zamieszkujące pobliskie osiedla, co i nam pozwoliło poczuć się tutaj bardziej swojsko. Tym, co z naszego punktu widzenia stanowi zaletę tej wspólnoty (a co w oczach kogo innego mogłoby uchodzić za wadę), jest jej nieformalny, spontaniczny charakter. Szczególnym rysem Kawy jest atmosfera gościnności, której symbolem towarzyszące cotygodniowym (i nie tylko) spotkaniom domowe wypieki. Cenimy sobie też sportowy rys Kawowych aktywności, który motywuje do spędzania czasu w ruchu; w pojedynkę byłoby trudniej. Nie przestaje nas zdumiewać niespożyta energia i oddane Kościołowi serce Dominiki i Pawła, liderów Kawy, oraz wielu innych małżeństw i osób, budujących tę wspólnotę. Kawa u Plebana tętni życiem już od 10 lat. Powaga okrągłego jubileuszu dowodzi, że przedsięwzięcie nie okazało się efemeryczne.(Alicja i Krystian)

(źródło FB)
