Rada Parafialna || Odpust parafialny || Listy czytelników || Pocztówka z wakacji || Środy ze św. Ignacym
WYBIERAMY DUSZPASTERSKĄ RADĘ PARAFIALNĄ
Od dzisiaj przez tydzień można wybierać przedstawicieli parafian do Duszpasterskiej Rady Parafialnej. Przez ostatni miesiąc słyszeliśmy ogłoszenia i zachęty do zgłaszania kandydatów. Każdy kto chciał, kto miał przekonanie, że pragnie uczestniczyć w życiu parafii w taki sposób, mógł zgłosić swoją kandydaturę, albo zaproponować kogoś o kim wie, że mógłby pełnić taką funkcję. Stąd lista kandydatów jest dość długa. Zachęcamy do głosowania. Parafia jest wspólną sprawą księży tu mieszkających, ludzi świeckich, którzy przychodzą do naszego kościoła, tych którzy chcą się angażować bardziej i mniej, albo w ogólnie nie czują takiej potrzeby, ale kościół wypełniony jest ich modlitwą.
Jeżeli zdaniem biskupa diecezjalnego, po zasięgnięciu opinii rady kapłańskiej, byłoby to pożyteczne, należy w każdej parafii ustanowić radę duszpasterską, której powinien przewodniczyć proboszcz. W tej radzie wierni wraz z osobami, które z urzędu uczestniczą w trosce duszpasterskiej o parafię, świadczą pomoc w ożywianiu działalności duszpasterskiej. (Kan. 536, § 1). Rada duszpasterska posiada jedynie głos doradczy i kieruje się przepisami ustanowionymi przez biskupa diecezjalnego (Kan. 536, § 2).
Statut Rady Duszpasterskiej każda diecezja ustala we własnym zakresie. W Archidiecezji Krakowskiej rady w parafiach powinny się spotykać najlepiej raz na kwartał, a jeśli sytuacja wymaga to nawet częściej. Kadencja trwa trzy lata z tym, że nowy proboszcz może zakończyć działanie działającej Rady by powołać nową. Duszpasterska Rada Parafialna ma charakter doradczy, to znaczy, że ostateczne decyzje podejmuje ks. Proboszcz, czasem są to sprawy zupełnie błahe, a czasem bardziej poważne. W skład rady wchodzą zarówno ludzie świeccy, mężczyźni i kobiety, z różnym doświadczeniem życiowym i doświadczeniem wiary, z rożnym spojrzeniem na parafię, jak i księża którzy funkcjonowanie parafii widzą z innej perspektywy. Spotkania Rady to szansa na konfrontację tych różnych spojrzeń, dyskusję i wyrażanie opinii. I w końcu Rada, to też grupa ludzi, którzy przy okazji spotkań modlą się za parafię i w jej sprawach. By wszystko działo się w otwarciu na Bożą łaskę i Jego wolę.
WIĘŹ Z CHRYSTUSEM
Jak co roku 12 września w naszej parafii w świętowaliśmy odpust ku czci Matki Bożej Pocieszenia, której wizerunek znajduje się naszym kościele. Wiele informacji o obrazie i historii naszego kościoła znajduje się na stronie internetowej parafii. Zachęcamy do czytania. Jak co roku odpust maryjny jest też okazją do przypomnienia sobie o tym, że kult Matki Bożej i cześć jej oddawana mają sens o tyle, o ile jeszcze bardziej prowadzą nas do Chrystusa. Sama Maryja z zresztą na to pokazuje, czy to w niektórych momentach Ewangelii, czy wprost na ikonach na których wskazuje na Jezusa swoją dłonią. To ona powiedziała: „Zróbcie cokolwiek wam powie”. To ona mogła usłyszeć: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? (…) kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką”. Zwrócił na to uwagę biskup Damian Muskus, który przewodniczył uroczystej Eucharystii o godz.18.00.
Jeśli jesteśmy braćmi i siostrami Jezusa, to powinny łączyć nas relacje rodzinne, a nie podział na „my” i „oni”. Każdy może znaleźć się w tej wspólnocie. Do nieba nie trafiamy automatycznie z powodu przynależności do Kościoła, bo mamy znajomego księdza, nawet czynne zaangażowanie w życie Kościoła, tzw. kościelna aktywność, wcale nie jest przepustką do nieba. Nie nasza aktywność w Kościele, lecz więź z Jezusem, jest najważniejsza.

Niech ta myśl zawsze na towarzyszy w różnych sytuacjach życiowych. Wracajmy do Niego. Budujmy relację, pielęgnujmy ją i wierzymy, że to najważniejsze zadanie naszego życia. A cała reszta w życiu codziennym, domowym, rodzinnym, religijnym…z tego wynika.
Dlaczego odpust Matki Bożej Pocieszenia obchodzimy akurat 12 września? Rosnący kult Maryi w tym wizerunku oraz świadectwa cudów doprowadziły do rozpoczęcia starań o koronację obrazu koronami papieskimi. Jan Paweł II osobiście poświęcił korony podczas pielgrzymki do ojczyzny, 18 sierpnia 2002 roku na krakowskich Błoniach. Uroczysta koronacja obrazu, której dokonał ks. kardynał Franciszek Macharski, miała miejsce 12 września 2002 roku. Stad odpust właśnie we wrześniu. W tym roku, już po raz trzeci po Mszy św. parafianie mieli okazję skosztować żurku i bigosu, które wyszły spod chochli ks. Marka. Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w organizację, i tym, którzy przyszli by razem się cieszyć, porozmawiać czy po prostu poznać. Do zobaczenia – mamy nadzieję że wcześniej niż za rok.

ZNAKI, KTÓRE ZASTANAWIAJĄ
Wśród zgiełku świata ginie, a przynajmniej odległą wydaje się refleksja, że Chrystus zapowiedział swoje przyjście „na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą” (Mt 24,30). Wszyscy ochrzczeni o tym wiemy, ale pozostawiamy w niepamięci. A wszakże owa chwila niechybnie się stanie i słusznym wydaje się moment zastanowienia nad jej możliwymi symptomami. W biuletynie parafialnym nr 418 zwróciłem uwagę na zanikanie Chrystusowej miłości w świecie i nabrzmiewanie zła, jako sygnalizowane przez św. Pawła „chwile trudne”, a w biuletynie nr 443, rozważając globalizację świata na tle proroctwa Daniela, pytałem czy to już realna wizja? Już uczniowie pytali Go kiedy to nastąpi. Zwróćmy uwagę na fragment odpowiedzi Chrystusa na ich pytanie: „Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu…” (Mt 24,7). I na wieki wcześniej przez proroka Joela przekazane słowa Boga: „I uczynię znaki na niebie i na ziemi: krew i ogień, i słupy dymne…”(Jl 3,3-4). Widzimy obecnie w świecie jak naród powstaje przeciw narodowi, widzimy krew i ogień i słupy dymne wybuchów rakiet i płonących lasów. A szczególny wydźwięk może ma fakt, że dzieje się to zwłaszcza w kolebce świata, gdzie był raj i ludy żyły tysiące lat. Czy nie wzbudza się sugestia połączenia przepowiedni z rzeczywistością? Oczywiście można powiedzieć, że zawsze podobnie się działo. Działo się jednak w skali lokalnej, obecnie w skali globalnej. Bo przecież te znaki wstrząsają w jakimś stopniu całym światem. Pomyślmy by bardziej otworzyć się na Boga niż na świat (Leszek Kotlarski)

W lipcu tego roku spędziłyśmy tydzień w Szczyrku, w otoczeniu pięknych gór i wspaniałej przyrody Beskidu Śląskiego, w Ośrodku Rekolekcyjno-Wypoczynkowym „Górka”, prowadzonym przez Salezjanów. Był to wspaniały czas rekolekcji wakacyjnych zorganizowany przez wspólnotę Odnowy w Duchu Świętym „Nowe Jeruzalem” z Krakowa. Było nas 120 osób, w przedziale wiekowym od 1,5 roku do 81 lat, w tym dużo małżeństw z dziećmi i dużo młodzieży (co wywołuje uśmiech na twarzy i napawa optymizmem). W tym okresie był czas zarówno dla ducha (codzienna Eucharystia, adoracja w ciszy, konferencja, grupki dzielenia, a wieczorem uwielbienie), jak i dla ciała (odpoczynek spacery, górskie wycieczki , zwiedzanie). Był to czas spotkania z Panem Bogiem i z drugim człowiekiem.

W sąsiedztwie Ośrodka Rekolekcyjnego znajduje się sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski, w miejscu potocznie zwanym górką (stąd inna nazwa Sanktuarium „na górce”), przy szlaku turystycznym na „Klimczok”. Miejsce stanowi cel pielgrzymek ze względu na słynący cudami obraz Matki Bożej, oraz „cudowne źródełko” i grotę Matki Bożej, w lesie. Początki sanktuarium sięgają XIX wieku, kiedy to na Górce miały miejsce objawienia. 25 lipca 1894 roku 12-letniej Juliannie ukazała się Matka Boża po raz pierwszy. „Jednego dnia kiedy miałam zbierać grzyby, pod bukiem zauważyłam jakąś Panią – miała czarne dłoni i twarz ciemną – kiwającą na mnie palcem. Wtedy uciekłam do domu”. – relacjonowała potem. Mimo początkowego strachu, dziewczyna wracała w to miejsce. Udokumentowana tradycja podaje, że od tego dnia Maryja ukazywała się na Górce przez kilka miesięcy, kilku dziewczynkom w różnych wizerunkach, najbardziej jednak w wizerunku Pani Częstochowskiej. Według relacji wizjonerek Matka Boża mówiła do nich takie słowa: „Nie bójcie się, ja jestem Pani z Częstochowy. Odmawiajcie „Zdrowaś Maryjo”. Maryja prosiła też, by w miejscu widzeń zbudować kaplicę a potem kościół, w tej okolicy miało wytrysnąć też cudowne źródełko. Wieść o objawieniach szybko rozeszła się po okolicy, bardzo szybko do miejsca objawień zaczęli pielgrzymować ludzie. Po latach, w miejscu objawień, obok cudownego źródełka wybudowano kamienną Grotę w której umieszczono figurkę Matki Bożej. Budowę obecnego kościoła rozpoczęto w 1954 roku. 3 maja 1994 roku, w setną rocznicę objawień kościół został ustanowiony lokalnym sanktuarium. Koronacja obrazu Matki Bożej miała miejsce w 2008 roku.

Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski w Szczyrku, oprócz nazwy oficjalnej znane jest od kilku lat jako „Góra Błogosławieństw”, bowiem Salezjanie w Sanktuarium regularnie błogosławią: małżeństwa, brzemienne matki, dzieci, młodzież, chorych, wdowy i wdowców oraz uzależnionych i ich rodziny. Ciekawostką jest, że śluby błogosławione są tu przez cały tydzień – od poniedziałku do niedzieli (Janina, Maria i Barbara).

Jezus zawołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami i władzę leczenia chorób. I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych. Mówił do nich: „Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, tam pozostańcie i stamtąd będziecie wychodzić. Jeśli was gdzie nie przyjmą, wyjdźcie z tego miasta i strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim”. Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie (Łk 9,1-6).
Wspaniale byłoby tak chodzić za Jezusem nie martwiąc się o wiele. Z taką mocą jaką daje Chrystus nie byłoby domu, który by nie ugościł takiego apostoła. Jezus jednak też trzeźwo zauważa, że nawet przychodząc z łaską, dobrą nowiną, lekarstwem na największe fizyczne i duchowe cierpienia trzeba się liczyć z odrzuceniem. W czasach, kiedy to posłanie się odbywało, sam fakt choroby już wiązał się z dużym ryzykiem, gdyż medycyna pełniła w tamtym układzie społecznym funkcję wiedzy tajemnej, zazdrośnie strzeżonej przez wyższe warstwy społeczne. Medycy kazali też sobie słono płacić. Tamtejsi ludzie wiedzieli zatem, że w przypadku choroby są skazani na własne siły lub na beznadziejne poddanie się dolegliwości z braku pieniędzy.
Chrystus który wysyła Apostołów w świat zapowiada Królestwo Boże, w którym dzielenie się łaską nie wymaga pieniędzy, jest darmowe, łatwo dostępne i przeznaczone dla każdego. Dla nas brzmi to może dosyć banalnie ale dla tamtych ludzi, z których spora część była niewolnikami, była to rewolucja. I w naszych czasach, każdy z nas musi na tę prawdę odpowiedzieć indywidualnie. Wiara też jest łaską dlatego Jezus mówi apostołom aby w wypadku odrzucenia, nieprzyjęcia dobrej nowiny apostołowie ograniczyli się do tylko jednego znaku – „strząśnięcia prochu z nóg” będącego w tym wypadku symbolem niewykorzystanej szansy.
Czy w takiej sytuacji żal który pojawiłby się niechybnie po zorientowaniu się, że ominęło mnie coś bardzo wartościowego byłby na miejscu? Czy odczuwanie potrzeby silnego postanowienia, że następnym razem będę już czuwał aby dobro mnie nie ominęło, nie przypomina nam czegoś? Czy wymyślanie na swoje niedostatki umysłowe i fizyczne nie stało by się impulsem budzącym nasz trzeźwy osąd sytuacji, że jesteśmy ułomni, niedoskonali i słabi, potrzebujący oparcia?

Taka właśnie owocna dynamika emocjonalna mogłaby się uruchomić po doświadczeniu przejścia Chrystusa przez nasze życie i nieprzyjęciu go. Dla Boga bowiem nie ma zmarnowanych szans. On ma moc rozpoczynania tam, gdzie ludzie widzą tylko ostateczny koniec. Tak stało się z ofiarą Chrystusa na Krzyżu, która dała nam nowe życie i Kościół, tak było z męczeństwem świętego Szczepana, które położyło fundament pod nawrócenie Szawła i tak też było ze świętym Ignacym Loyolą kiedy ugodzony kulą armatnią musiał pożegnać się z rycerską karierą, przyjął swój kaleki stan i postanowił się nawrócić. Miejmy zatem nadzieję w Bogu, który zawsze daje nam łaskę, że każde spotkanie z Nim nie pozostaje bez znaczenia. (RL)

