Szklane obrazy || Środy z Ignacym || Wydarzenia kulturalne
SZKLANE OBRAZY – ŚWIĘTY CAŁEGO ŚWIATA
Jan Lechoń – Święty Antoni

Choć poruszający wiersz Jana Lechonia skupia się na najbardziej znanym i charakterystycznym charyzmacie św. Antoniego (1195–1231), jakim jest pomoc w odnajdowaniu zagubionych przedmiotów, to jednocześnie wychodzi poza ten charyzmat i dotyka czegoś znacznie głębszego, czegoś, co poeta odkrył w postaci i życiu Świętego, czyli de facto jego świętości. Co wiemy o niej? Czy to nie jest właśnie tak, że często powszechnie znane przymioty, symbole czy wydarzenia z życia świętego czy świętej przysłaniają nam inne, nie mniej, a może i bardziej ważne aspekty ich życia? Prezenty przysłaniają św. Mikołaja, ptaszki i wilk św. Franciszka, smok św. Jerzego, rozmnożenie pierogów św. Jacka Odrowąża, Irlandia św. Patryka, róża św. Ritę, męczeńska śmierć św. Maksymiliana Kolbego, a górskie wyprawy i fajka św. Piotra Jerzego Frassatiego. Nie inaczej jest też ze świętym Antonim Padewskim, zakonnikiem franciszkańskim i wędrownym kaznodzieją, który był postacią wielowymiarową i fascynującą, a w swoim czasie (XIII wiek) i przez wiele wieków później cieszył się sławą i czcią w całym chrześcijańskim świecie. I to on właśnie przedstawiony jest na kolejnym witrażu (w nawie południowej, koło witraża Alma Mater) wraz z postacią Dzieciątka Jezus.
Zapewne nie wszyscy wiedzą o tym, że w 1946 roku papież Pius XII obwołał św. Antoniego Doktorem Kościoła. Możemy mieć pewność, że nie został Doktorem Kościoła, bo pomagał odnaleźć zagubione przedmioty. Doktorem Kościoła zostaje ten święty czy święta, który spełnia trzy warunki: jest niezwykłej świętości, wybitnej uczoności i aprobaty Kościoła. Św. Antoni znalazł się w ten sposób w gronie 38 innych doktorów kościoła, wśród których są tacy święci i święte jak Augustyn z Hippony, Bernard z Clairvaux, Tomasz z Akwinu i Teresa z Lisieux. Każdy z nich otrzymał właściwy sobie przydomek (titulorum doctoralis): Doktor Łaski, Doktor Miodopłynny, Doktor Anielski czy Doktor Miłości. Przydomek św. Antoniego brzmi Doktor Ewangeliczny (Doctor Evangelicus), a zasłużył nań nie tylko swoją świętością (opieką nad biednymi, cudami, całkowitym oddaniem Panu Bogu), ale przede wszystkim wybitną wiedzą teologiczną i znajomością Pisma Świętego, które wcielał w swoje kazania („dzieła ewangeliczne”, jak je sam nazywał), cieszące się za jego życia i później niesłychaną popularnością w Europie. Podobną popularnością cieszył się on sam jako kaznodzieja i dzięki jego elokwencji i natchnieniu, przełożony zakonu franciszkanów i następca św. Franciszka, brat Eliasz, uczynił go generalnym kaznodzieją zakonu. Zazwyczaj głosił kazania na ulicach i placach, gdyż kościoły w miastach, które odwiedzał, nie mogły pomieścić wszystkich chcących go usłyszeć wiernych. Byli jednak też tacy, którzy odmawiali słuchania jego kazań, jak na przykład heretycy w Rimini nad Morzem Adriatyckim. Jak głosi opowieść, św. Antoni zdecydował się wygłosić swoje kazanie do ryb, które podpłynęły do brzegu, na którym stanął Święty. Nie wiadomo, o czym kazał Antoni (tak jak nie wiadomo, o czym kazał św. Franciszek ptakom na łące przed murami miasteczka Bevagna w Umbrii – zob. opis witraża ze św. Franciszkiem), lecz wiadomo, że tego dnia wielu heretyków wyrzekło się swoich wiarołomnych poglądów.

fot. Grzegorz Eliasiewicz i Rafał Ochęduszko, prawa autorskie Corpus Vitrearum Polska
Peregrynując po włoskich prowincjach franciszkanów, szczególnie w Emilii i Romanii, ale też w południowej Francji, św. Antoni zajmował się także pracą duszpasterską, a jego podróżom towarzyszyły cuda, które wraz z poświadczonymi cudami mającymi miejsce po jego śmierci, legły u podstaw decyzji papieża Grzegorza IX o obwołaniu go świętym, co nastąpiło w 1232 roku. Chronologicznie został drugim świętym kościoła katolickiego po dominikaninie Piotrze (Męczenniku) z Werony, którego wspomniałem przy okazji prezentacji witraża poświęconego św. Stanisławowi. Niektóre cudowne wydarzenia towarzyszące św. Antoniemu za życia i po śmierci, przedstawione są na freskach i płaskorzeźbach w bazylice pod jego wezwaniem w Padwie, czyli tam, gdzie znajduje się jego grób i tam, gdzie gromadzą się corocznie setki tysięcy pielgrzymów. Jednym z najbardziej znanych, a jednocześnie najbardziej spektakularnych cudów przypisywanych św. Antoniemu, było ożywienie zamordowanego arystokraty w Lizbonie, którego ciało znaleziono na terenie posiadłości ojca Antoniego (św. Antoni urodził się i spędził młodość w Lizbonie w Portugalii jako Ferdynand Bulonne). Gdy Święty usłyszał o oskarżeniu i aresztowaniu ojca, postanowił mu pomóc i wyruszył na piechotę z Padwy do Lizbony, gdzie cudownym sposobem znalazł się prawie natychmiast po wyruszeniu. Złożył oświadczenie oczyszczające ojca od zarzutu morderstwa, lecz potrzebny był także naoczny świadek wydarzenia. Świadkiem tym stał się sam zamordowany, którego po przybyciu z sędzią na cmentarz św. Antonii ożywił i poprosił o złożenie świadectwa uniewinniającego jego ojca. Tak też zamordowany arystokrata zrobił i jednocześnie poprosił Antoniego o wycofanie ekskomuniki, którą wcześniej został objęty. Gdy Święty spełnił jego prośbę, wrócił do świata umarłych.
Co ciekawe, opowieść ta kojarzy się z innym świętym, który został kanonizowany dwadzieścia lat po Antonim – był nim św. Stanisław ze Szczepanowa, który miał wskrzesić rycerza Piotrowina, by ten zaświadczył przed sądem, że sprzedał św. Stanisławowi dobra ziemskie, w co nie chcieli uwierzyć spadkobiercy rycerza. Po trzech dniach postu i modlitwy, św. Stanisław odprawił mszę św., po czym kazał otworzyć grób Piotrowina. Piotrowin powstał z martwych i zaświadczył o prawdziwości zeznań biskupa, po czym wrócił do swojego grobowca. Jest też jeszcze coś innego, co łączy tych dwóch świętych – w bazylice pod wezwaniem św. Antoniego w Padwie znajduje się kaplica, której na początku XVII wieku decyzją polskich studentów studiujących na uniwersytecie w Padwie (studiował tam też Jan Kochanowski i Mikołaj Kopernik) nadano wezwanie św. Stanisława. W kaplicy tej znajduje się malowidło ścienne przedstawiające scenę Wskrzeszenia Piotrowina autorstwa Tadeusza Popiela, ucznia Jana Matejki. A w kościele św. Szczepana w Krakowie witraż poświęcony św. Antoniemu znajduje się prawie naprzeciwko witraża św. Stanisława umieszczonego w północnej nawie bocznej.
Witraż poświęcony św. Antoniemu został ufundowany w 1940 roku przez znanego nam już Adama Piaseckiego, krakowskiego „króla czekolady” (zobacz opis witraża Alma mater), który w inskrypcji zamieszczonej u dołu witraża prosi: „św. Antoni Padewski, strzeż naszej pracy”. Witraż przedstawia siedzącego zakonnika w habicie franciszkańskim, z nimbem nad głową, ukazanego na tle krajobrazu górskiego. Lewą ręką podtrzymuje usadowione na jego kolanie Dzieciątko Jezus, co jest bezpośrednim nawiązaniem do widzenia, które św. Antoni miał pod koniec swojego życia w dobrach Camposampiero, znajdujących się blisko Padwy i należących do jego przyjaciela, hrabiego Tisco. Hrabia wpadł już wcześniej na pomysł, by obok kościoła wybudować mały klasztor, w którym swoją cele miałby św. Antoni, gdzie mógłby szukać ciszy, odosobnienia i poświęcać się modlitwie. To właśnie w tej celi św. Antoniemu ukazał się Jezus pod postacią Dzieciątka, czego hrabia Tisco miał być świadkiem, i od tego czasu tak najczęściej Antoni przedstawiany jest w dziełach malarskich i rzeźbiarskich.
Obraz św. Antoniego trzymającego na ręce Dzieciątko Jezus jest też częścią ołtarza głównego bazyliki św. Antoniego z Padwy w Radecznicy, małej wsi znajdującej się w województwie lubelskim. Dokładnie bazylika znajduje się na wzgórzu zwanym Łysą Górą wznoszącym się nad samą wsią, a stanęła tam w XVII wieku dzięki kilku widzeniom jednego z mieszkańców wioski, tkacza Szymona, któremu właśnie na tym wzgórzu objawił się św. Antoni. Poprosił Szymona, by w tym właśnie miejscu został zbudowany kościół pod Jego wezwaniem i obiecał wiele łask wiernym modlącym się za jego pośrednictwem. Tak też się stało, i do dzisiaj Radecznica jest miejscem pielgrzymek i cudownych uzdrowień dziejących się za wstawiennictwem Świętego. Jest to jedyne miejsce w całym chrześcijańskim świecie, w którym objawienie św. Antoniego zostało potwierdzone i udokumentowane.
Lizbona, Padwa, Camposampiero, południowa Francja, Radecznica i tysiące innych miejsc na całym świecie świadczą o świętości Ferdynanda Bulonne. Nie na darmo papież Leon XIII nazwał go „Świętym całego świata”.
Jeśli cudów szukasz, idź do Antoniego // Wszelkich łask dowody odbierzesz od niego.
Responsorium do św. Antoniego z Padwy
(Piotr Pieńkowski)

Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: „Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”. Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć”. Do innego rzekł: „Pójdź za Mną”. Ten zaś odpowiedział: „Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca”. Odparł mu: „Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże”. Jeszcze inny rzekł: „Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu”. Jezus mu odpowiedział: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego” (Łk 9, 57-62).
Nie ma jednego sposobu powołania, który Chrystus by wybrał dla wszystkich. Każdy z nas ma swoją historię, w której udziela Bogu właściwej sobie odpowiedzi. Niezmienny pozostaje jednak moment, w którym trzeba wyboru dokonać. Naturalny w nas wtedy odruch kalkulowania ryzyka każe nam myśleć o zachowaniu tego co mamy, koncentrujemy się na osłonie bezpiecznego status quo. Tymczasem Chrystus nie składa zwyczajnej oferty na pomnożenie tego, co wydaje się moim atutem, bogactwem, obfitością, tego co w moich oczach wydaje się najcenniejsze. Chrystus proponuje przemienienie całego naszego sposobu myślenia. Miłość bliźniego i służba jego dobru, to jest ta rewolucyjna teza w wyniku, której moje ego wypełnia się i dojrzewa. Takie są owoce poddania całego siebie celowi, do którego sam Bóg nas kieruje.

Św. Ignacy w ćwiczeniach duchownych, w addycjach i listach, poświęcił wiele miejsca procesowi dochodzenia przez rekolektanta do prawdy, że jest stworzony przez Boga i wszystko co ma mentalnie i materialnie do Niego należy. Podkreśla także że, darowanie Bogu samego siebie musi być poprzedzone faktyczną znajomością samego siebie i posiadaniem swojej woli w taki sposób, aby mogła współpracować z wolą Bożą. Już same te wyzwania zajmują dłużej niż chwila zastanowienia lub 8 dni ciszy w domu rekolekcyjnym. Duchowe owoce, których doświadczymy w wyniku takiego oświecenia są obdarowaniem, którym udziela Bóg w najlepszy dla każdego indywidualnie sposób. Mimo, że to droga długa i wymagająca to jest to droga we właściwym kierunku, bo jeśli odnajdujemy w sobie pragnienie służby Bogu to też dlatego, że On sam je tam umieścił, z cierpliwością formując nas i oczyszczając z dnia na dzień. Przy czym Czas przez duże „C” dla ludzi i dla Boga to nie są te same rzeczywistości. Ten moment, w którym wybieramy Chrystusa na dobre i na złe może być echem, które rozłoży się w wieczności, przekroczy granicę śmierci i sięgnie Królestwa Bożego, leżącego poza liniowym czasem.
Na koniec, słowa Chrystusa z Ewangelii, nie mówią o tym abyś Go wybrał i dalej tkwił w swoim egocentryzmie. On mówi: „Pójdź za mną” to znaczy, że zaprasza Cię do drogi, do ciągłej dynamiki, do zmiany, która ostatecznie przyniesie ci pokój i zbawienie. (RL)
Zaproszenia na wydarzenia kulturalne
• 5.10.2025 o 16:00 – Najbliższe spotkanie z cyklu Pijarskie spotkania ze sztuką, „Neoklasycystyczna prostota i elegancja w sztuce sakralnej i muzyce” Kościół Przemienienia Pańskiego w Krakowie (oo. Pijarów), ul. Pijarska 2 (wewnątrz kościoła) (wstęp bezpłatny)

• 6.10.2025 godz. 9:00 lub 11:00 – Filharmonia Krakowska – poranki organowe (cykliczne) (płatne wg cennika Filharmonii) najbliższe spotkanie
