Karolina i Weronika – błogosławione || Patronka muzyków – przez pomyłkę? || Rekomendacje kulturalne || Środy ze św. Ignacym
Ubodzy nie są dla Kościoła kwestią poboczną, odwracającą uwagę, ale najbardziej umiłowanymi braćmi i siostrami, ponieważ każdy z nich, swoim istnieniem, a także słowami i mądrością, której jest nośnikiem, skłania do namacalnego dotknięcia prawdy Ewangelii. Zatem Światowy Dzień Ubogich ma na celu przypomnienie naszym wspólnotom, że ubodzy są w centrum całej działalności duszpasterskiej. Nie tylko w jego wymiarze charytatywnym, ale również w tym, co Kościół celebruje i głosi. Bóg przyjął ich ubóstwo, aby uczynić nas bogatymi poprzez ich głosy, ich historie, ich twarze. Wszystkie formy ubóstwa, bez wyjątku, są wezwaniem do konkretnego życia Ewangelią i dawania skutecznych znaków nadziei (z orędzia papieża Leona XIV na Światowy Dzień Ubogich).
KAROLINA I WERONIKA – BŁOGOSŁAWIONE
Tak więc święci są po to, ażeby świadczyć o wielkiej godności człowieka. Świadczyć o Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym dla nas i dla naszego zbawienia , to znaczy równocześnie świadczyć o tej godności, jaką człowiek ma wobec Boga. Świadczyć o tym powołaniu, jakie człowiek ma w Chrystusie. /Jan Paweł II/
Karolina i Weronika. Pochodziły z wiejskich terenów, wychowały się w wierze katolickiej, wesołe i towarzyskie, od najmłodszych lat szukały wyciszenia, kochały ludzi, zginęły, bo komuś nie spodobała się ich niewinność. Gdyby nakręcono o nich film, a każdej z osobna, z odrębnymi reżyserami, aktorami i scenariuszem, to każdego z twórców można by posądzić o plagiat. Ich historie, mimo iż wydarzyły się w różnych częściach świata, i okolicznościach historycznych, są bardzo podobne.

(Karolina Kózkówna źródło brewiarz.pl)
Karolina Kózkówna – której liturgiczne wspomnienie będziemy obchodzić we wtorek – staje się coraz bardziej znaną polską błogosławioną, jej kult rośnie praktycznie z dania na dzień. Zabita przez rosyjskiego żołnierza w wyniku próby gwałtu, jest patronką m. in. Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, Ruchu Czystych Serc, ludzi młodych. Do grobu błogosławionej, przybywają tłumy wiernych, a przez las w którym zginęła bieganie szlak „pielgrzymki śladami męczeństwa”.

(Rodzinny dom Kózkówny, źródło gazetakrakowska.pl)
O tej drugiej – Weronice Antal, zwanej rumuńską Kózkówną – słyszało niewielu. Urodziła się w 1935 roku, czyli 21 lat po śmierci Karoliny, ponad 700 km na południowy wschód od rodzinnej wsi Kózkówny. Choć większość ludności Rumuni i Mołdawii tamtych czasów stanowili prawosławni, to akurat rodzina Weroniki mieszkała na terenach parafii rzymskokatolickiej. Ochrzczono ją już w drugim dniu po urodzeniu, doczekała się trójki rodzeństwa. Była podobno bardzo towarzyską i radosną dziewczynką, o naturalnej, dziecięcej pobożności. Lubiła chodzić do kościoła i modlić się, szczególnie przed wizerunkami Marki Bożej, nikogo nie zdziwiło więc, kiedy wstąpiła do stowarzyszenia maryjnego, inspirowanego duchem Rycerstwa Niepokalanej o. Maksymiliana Kolbego. Chciała poświecić życie Bogu. Miała bardzo poważne plany, swoim najbliższym zwierzała się z pragnienia wstąpienia do zakonu franciszkanek. Niestety plany Weroniki legły w gruzach wraz z zakończeniem II wojny światowej, po przejęciu władzy przez komunistów. Zlikwidowano większość klasztorów i zgromadzeń zakonnych, również do którego Weronika chciała wstąpić. Pragnienie poświęcenia życia Bogu było jednak bardzo silne, Weronika nie widziała dla siebie innej życiowej drogi, chciała oddać Mu wszystko. Nie mogła wstąpić do zakonu, ale mogła żyć, tak jak osoby konsekrowane, złożyła więc prywatne śluby czystości i ubóstwa i rozpoczęła życie według reguł III zakonu św. Franciszka. Starała się codziennie uczestniczyć we Mszy św. i raz na tydzień w adoracji Najświętszego Sakramentu, często też modliła się na różańcu. Mimo codziennych obowiązków znajdowała także czas na pomoc ludziom starszym i potrzebującym, oraz dzieciom, którym nie tylko organizowała czas zabawy, ale też uczyła modlitwy.

(Weronika Antal, źródło: Vatican News)
Mijały lata, mimo iż Mołdawia znajdowała się w strefie wpływów komunistów i funkcjonowała jako jedna z republik ZSRR, życie na wsi biegło spokojnie. 23 sierpnia 1958 roku Weronika jak co dzień uczestniczyła we Mszy św., potem poszła odwiedzić swoją przyjaciółkę. Już wracała do domu, kiedy natknęła się na pijanego mężczyznę, mieszkańca sąsiedniej wsi. Wtedy widziano ją po raz ostatni…. Zgodnie z raportem policji, dziewczynę znaleziono martwą w polu kukurydzy, w ręce trzymała różaniec, a widoczne na jej ciele obrażenia wskazywały na próbę gwałtu. W chwili śmierci miała 23 lata. Kult Weroniki zaczął się rozwijać wkrótce po jej tragicznej śmierci. Grób dziewczyny odwiedzali nie tylko katolicy, ale i wierni prawosławni – prosili o wstawiennictwo, pomoc i opiekę. W styczniu 2018 roku papież Franciszek podpisał dekret o męczeństwie Weroniki Antal, jej beatyfikacja miała miejsce osiem miesięcy później.

(grób Weroniki Antal, źródło: ofmconv.net)
PATRONKA MUZYKÓW – PRZEZ POMYŁKĘ?
Wspomnienie św. Cecylii będziemy obchodzić w sobotę 22 listopada. Św. Cecylia patronuje muzyce kościelnej, muzykom, organistom. Dlaczego? Można by pomyśleć ze pięknie śpiewała, albo grała na jakimś starożytnym instrumencie, np. na harfie. Ale historia jest zupełnie inna, i można powiedzieć, że banalna. Otóż jedną z antyfon pochodzących z najwcześniejszego opisu jej męczeństwa błędnie zinterpretowano tak, jakoby Cecylia umiała grać na organach, podczas gdy jej sens wydaje się jednak zupełnie inny. Dosłownie zinterpretowano słowa: cantantibus organis, Cecilia virgo in corde suo soli Domino decantabat („w czasie gdy brzmiały instrumenty, dziewica Cecylia śpiewała w swoim sercu jedynemu Panu”).

(źródło: wikipedia)
Cecylię przedstawiano więc przy akompaniamencie organów (łacińskie słowo „organis” utożsamiano z „organami”). Tymczasem antyfona ta ma zupełnie inne znaczenie. W jej najstarszych zapisach znajdziemy słowa candentibus organis, czyli „przy płonących instrumentach”. Zapewne więc chodziło nie o instrumenty muzyczne, lecz narzędzia tortur. Cecylię bowiem najpierw próbowano udusić parą, wieszając ją nad ogniem w łaźni. Gdy to jednak się nie udało, próbowano ją ściąć trzykrotnym uderzeniem. Zmarła kilka dni później w wyniku odniesionych ran.

(sargofag św. Cecylii, źródło: wikimedia commons)
Niektóre z legend przekazywały, że św. Cecylia patronuje muzykom, ponieważ grała na organach. Rzeczywiście w tamtym czasie znano w Rzymie organy wodne, jednak były one rzadkością. Co więcej był to instrument, którego za sprawą przenikliwego i głośnego dźwięku używano zazwyczaj w cyrkach, podczas występu akrobatów. Ponadto do użycia tych właśnie organów potrzebne było zaangażowanie aż 3 silnych osób – raczej mężczyzn. Trudno więc wyobrazić sobie, by właśnie św. Cecylia grała na takich właśnie organach. Tekst antyfony mówi więc prawdopodobnie o Cecylii, która śpiewała Bogu w swoim sercu w chwili męczeństwa, a nie przygrywała na organach. Jakby nie było, brak bezpośredniego związku z muzyka, przecież zupełnie nie zaprzecza jej świętości. (BL)
REKOMENDACJE KULTURALNE
17.11.2025 godz. 16:30, Dies nostri quasi umbra (dni nasze jako cień), wieczór łaciński o przemijaniu i śmierci, Uniwersytet Papieski Jana Pawła II, ul. Franciszkańska 1, sala 120 (wstęp wolny)
To kolejne spotkanie z cyklu wieczorów łacińskich dla miłośników kultury antycznej choć niekoniecznie z biegłą znajomością językową. W czasie spotkania będzie można nie tylko wysłuchać i poznać krótkie fragmenty tekstów w języku łacińskim i greckim ale i samemu pokusić się o ich przeczytanie. Ale każdy taki wieczór to przede wszystkim miłe spotkanie towarzyskie z osobami o tych samych pasjach.

20.11.2025 godz. 18:00 Batikara. Fantastyczna Józefa Kogut, wernisaż wystawy czasowej w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli w Krakowie, ul. Krakowska 46, do 30 sierpnia 2026 (płatne wg cennika MEK)
https://etnomuzeum.eu/wydarzenia/batikara-fantastyczna-jozefa-kogut-wernisaz-wystawy, z dnia 27.10.2025
Wystawa skupiona jest wokół jednej twórczyni, która jako młoda osoba „artystka z ludu” – jak określała to ówczesna prasa – trafiła do pracowni batiku, jednej z wielu pracowni Stowarzyszenia Warsztatów Krakowskich założonego w 1913 roku, mającego na celu odrodzenie polskiej sztuki dekoracyjnej w oparciu o rodzime wzorce. Związani z nim byli wybitni artyści ówczesnego czasu prowadząc zajęcia z różnych dziedzin wytwórczości rzemieślniczej.
Co zostało z dawnych krakowskich aptek, wystawa stała w Muzeum Farmacji Collegium Medicum UJ, ul. Floriańska 25 (płatne wg cennika MF)
https://muzeumfarmacji.uj.edu.pl/pl/strona-glowna/, z dnia 10.11.2025
Muzeum mniej znane a z ciekawymi zbiorami, położone w centrum Krakowa w zabytkowej kamieniczce na kilku piętrach. Aranżacje wnętrz dawnych aptek robią wrażenie przenosząc nas w zapomniany już czas. Poznajemy nie tylko wyposażenie aptek, ale też naczynia aptekarskie, preparaty lecznicze pochodzenia roślinnego, mineralnego i zwierzęcego, podręczniki aptekarskie i zielniki. Muzeum zrobiło na mnie duże wrażenie.

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie, oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska”. Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”. W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?”. Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”. Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?”. On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zatem zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus (J 2,13-22)
W tym tygodniu jako propozycję do medytacji Słowa Bożego proponujemy powrót do Ewangelii z ostatniej niedzieli. Na Medytację należy przeznaczyć około 30 – 45 minut czasu.
Modlitwa przygotowawcza (10 minut na wyciszenie się): Na początku uświadom sobie, że stajesz przed Bogiem i chcesz z Nim rozmawiać. Uczyń znak krzyża i poproś Go, aby wszystkie Twoje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały Jego Boskiego Majestatu.
Obraz (powracamy do niego za każdym razem gdy doznajemy rozproszeń): Wyobraź sobie z takimi szczegółami, jak potrafisz, scenę wypędzania przez Jezusa kupców ze świątyni.
Prośba o owoc: Poproś o łaskę gorliwości w trosce o Kościół. (5 minut)
Punkty pomocnicze do rozważania (25 minut)
1. Na początek pytanie podstawowe: dlaczego przychodzisz do kościoła? Czy jest to dla Ciebie ważne? Jeśli tak, to dlaczego?
2. Kościół to nie tylko budynek w parafii, ale wspólnota wszystkich wierzących. Każdy w takim Kościele jest ważny, każdy ma tam swoje miejsce i zadanie do wykonania. Do takich zadań należy wspólna troska o to, jak ten Kościół wygląda. Gdzie widzisz swoje miejsce? Czy trzeba z kimś porozmawiać, komuś pomóc? Najlepszą modlitwą właśnie za Kościół może być solidne wykonywanie obowiązków.
3. Jeśli w Twoim domu jest brudno, to raczej nie wyprowadzasz się z niego, tylko bierzesz się za sprzątanie. W Kościele też możesz dostrzegać rzeczy, które Ci się nie podobają, albo których nie rozumiesz. Zanim jednak zabierzesz się za Kościół, wejdź jeszcze raz w scenę z dzisiejszej Ewangelii i wsłuchaj się w słowa Jezusa. Jakie uczucia mogą się w Nim odzywać przy wyrzucaniu przekupniów? Czy masz w sobie zgodę na to, żeby w taki sam sposób Jezus zaczął wyrzucać zło z najważniejszej dla Ciebie świątyni, świątyni Twojego serca? Czy widzisz tam coś do posprzątania?
Rozmowa końcowa (5 minut): Zbierz wszystkie myśli, poruszenia, które miały miejsce podczas medytacji i podziękuj Bogu za wszystko, czego doświadczyłeś. Zakończ modlitwą Ojcze nasz.


