Świece adwentowe || Światy z opłatków || Środy ze św. Ignacym
ŚWIECE ADWENTOWE
Dzisiaj świętujemy II niedzielę Adwentu, na wieńcu adwentowym zapalamy drugą świecę. W Ewangelii słyszymy o Chrystusie, który chrzcić będzie Duchem Świętym. Drugi tydzień Adwentu to ciągle jeszcze przypominanie o Paruzji – ostatecznym przyjściu Jezusa Chrystusa. Samo to określenie z greckiego oznacza też „obecność”. Kiedyś Bóg będzie wszystkim we wszystkich, ale teraz też jest, może być obecny w naszej codzienności. We wszystkim co robimy tu i teraz. Może więc Adwent to też czas uświadomienia sobie, że owszem czekamy i na Boże Narodzenie i na spotkanie Chrystusa w wieczności, ale możemy spotykać go już teraz. Czy podczas Eucharystii, czy w zwykłej codzienności, bo jak sam powiedział „Cokolwiek uczyniliście temu z braci moich… mnieście uczynili”.

(za:www.bajkokraj.pl)
O tej drodze i obecności Chrystusa wśród nas, przypomina nam tez wieniec adwentowy. Utworzony z zielonych gałązek i czterech świec pojawił się najpierw w krajach germańskich i Ameryce Północnej. Zapalenie poszczególnych świec w kolejne niedziele jest upamiętnieniem różnych etapów historii zbawienia przed przyjściem Chrystusa i symbolem prorockiego światła rozjaśniającego noce starotestamentalnego oczekiwania na Mesjasza. Zielone gałązki są symbolem nadziei na zwycięstwo światła nad ciemnością, życia nad śmiercią. Okrągły kształt wieńca symbolizuje wieczność Boga, który nie ma początku ani końca. W kolejne niedziele zapalamy kolejne świecie – każda z nich to kolejny etap oczekiwania na Boże Narodzenie.
Pierwsza świeca adwentowa w I niedzielę: Nadzieja
Jezus powiedział do swoich uczniów: ”Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, że przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego (Mt 24,37-49).

(za: iStock)
Pierwsza świeca na wieńcu adwentowym symbolizuje Nadzieję – pierwsza niedziela Adwentu nie tylko prowadzi nas do oczekiwania na narodziny Chrystusa, ale także świętuje początek nowego sezonu liturgicznego. Pierwsza świeca ma kolor fioletowy, podstawowy kolor Adwentu i kolor symbolizujący rodzinę królewską. Czasami nazywana „świecą proroctwa”, pierwsza świeca przypomina nam proroctwo Izajasza o narodzinach Chrystusa i wszystkich obietnicach, które Bóg dał w Starym Testamencie, a które wypełnią się wraz z narodzinami Jezusa.
Druga świeca adwentowa, II niedziela: Pokój
„Nawracajcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie”. Do niego to odnosi się słowo proroka Izajasza, gdy mówi: «Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, dla Niego prostujcie ścieżki!”. (Mt 3,2n)
Druga świeca na wieńcu adwentowym symbolizuje Pokój. Podobnie jak pierwsza świeca, ona również jest fioletowa. Często nazywana „świecą betlejemską”, druga świeca adwentowa przypomina nam o podróży Maryi i Józefa z Nazaretu do Betlejem, zanim Maryja urodziła Jezusa. Ta druga świeca przypomina, że po wszystkich podziałach, zniszczeniach i rozproszeniu królestwa w Starym Testamencie, w końcu może zapanować pokój na Ziemi – Jezus nadchodzi, a wraz z nim Jego Królestwo Pokoju.

(za:chrystuskrol.zamojskolubaczowska.pl)
Trzecia świeca adwentowa – III niedziela: Radość – „Niedziela Gaudete”
Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” Jezus im odpowiedział: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie”. (Mt 11, 2-6).

(za: trojca.eu)
Trzecia świeca adwentowa symbolizuje radość. W miarę jak zbliżamy się do Bożego Narodzenia, nasza radość rośnie coraz bardziej. Trzecia świeca przenosi nas z powrotem do radosnego oczekiwania pasterzy, którzy wyruszyli, aby zobaczyć Jezusa w Betlejem, nawet przed mędrcami. W tę trzecią niedzielę Adwentu, którą Kościół nazywa „Niedzielą Gaudete”, co oznacza radować się lub chwalić, zapalamy trzecią świecę i radujemy się jak pasterze. Trzecia świeca Adwentu nazywana jest „świecą pasterza” , a jej kolor jest różowy.
Czwarta świeca adwentowa – IV niedziela: Miłość
A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie. (Mt 1, 22n).

(za: iStock)
Czwarta świeca Adwentu reprezentuje Miłość, najwyższą miłość Boga, który posłał za nas swojego jedynego Syna. Nazywana „świecą anioła”, czwarta świeca Adwentu zapalana jest w niedzielę poprzedzającą Boże Narodzenie i ma kolor fioletowy, obrazuje niecierpliwego oczekiwania na nowe Królestwo Boże na ziemi.
ŚWIATY Z OPŁATKÓW
Ślepy a przecież znalazłem opłatek – kto rękę moją prowadził? Czuję drżące listki chleba w moich dłoniach. Jak ja lubiłem niegdyś dzień Bożego Narodzenia! W tym samym pokoju z opłatków kleiłem różnokolorowe słońca, kołyski – jakaś świętość i wesele napełniały moje dziecinne serce (Juliusz Słowacki, Horsztyński, 1835 r.).
Prawdziwie polskim zwyczajem, jakże powszechnym jeszcze w dzisiejszej dobie, jest dzielenie się opłatkiem przed rozpoczęciem wieczerzy wigilijnej, na znak miłości i pojednania. Opłatkom, które nazywane były też chlebem aniołów, przypisywano moc pomnażania dostatku, sprowadzania pokoju i miłości, a także ochrony przed chorobami i złem. Wśród białych płatków pszennego ciasta zwykle znaleźć można przynajmniej jeden – kolorowy. Te, przeznaczone były do tego, aby po wieczerzy wigilijnej wraz z resztkami potraw zanieść je zwierzętom gospodarskim.

(Janusz Oleszkiewicz podczas pokazu wykonywania światów z opłatków w Noc Muzeów w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, 2006, fot. M. Oleszkiewicz)
Wiele zwyczajów świątecznych przejęliśmy z innych krajów, ale znaną jedynie w Polsce, i to co najmniej od początku XIX wieku, jest tradycja wykonywania ozdób świątecznych z tego jakże kruchego materiału jakim są opłatki. W dworach, w miastach a także w chłopskich chatach wykonywano więc ażurowe wycinanki, klejono gwiazdy, kolebeczki (dla Dzieciątka Jezus) oraz przestrzenne ozdoby, często w formie kuli, nazywane „światami” na pamiątkę narodzenia Pana Jezusa, Pana świata. Światy te zawieszano jako samoistne ozdoby nad stołem wigilijnym czy przed obrazami, a także u dołu podłaźniczki (w krakowskiem nazywanej „sadem”), wierzchołka jodły lub świerka wieszanego u pułapu izby, ubranego w jabłka i orzechy, poprzednika stojącej choinki. Takie opłatkowe światy zobaczyć można w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli w Krakowie, na ekspozycji stałej, w sali poświęconej obrzędowości Wigilii świąt Bożego Narodzenia.

(Świat z opłatków wg wzoru z Krowodrzy, wyk. Janusz Oleszkiewicz, fot. M. Oleszkiewicz)
Światy, jak i inne opłatkowe ozdoby tam wiszące wykonał Janusz Oleszkiewicz (1941-2025). Z zawodu geodeta a następnie muzealnik, gdy w pewnym momencie swojego życia zaczął wykorzystywać swój talent manualny i został zatrudniony w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, gdzie przez 25 lat zajmował się przede wszystkim konserwacją i renowacją szopek. Nie tylko dbał o dobrostan zabytków muzealnych ale też wykonywał kopie obiektów, m.in. jego dziełem jest kopia szopki Michała Ezenekiera, wielkości 1:1. Odtwarzał też na potrzeby wystaw muzealnych oraz pokazów zagranicznych dawne ozdoby choinkowe, m.in. ubrał 5 metrową choinkę tysiącem ozdób ręcznie wykonanych w Parlamencie Europejskim w Brukseli. Jednak najbardziej znany był jako mistrz w wykonywaniu światów z opłatków, które z pietyzmem odtwarzał nie tylko z fotografii, rysunków ale też takie, które zachowały się jedynie w opisie. Do nich należy świat, w formie sześciościennego pudełka, gdzie przez ażurowe półkule widać wiszący wewnątrz mniejszy świat a na każdym narożu jest trójścienny, długi róg, Takie światy wykonywane były na przełomie XIX i XX wieku m.in. na Krowodrzy, gdzie Janusz Oleszkiewicz mieszkał przez dużą część swojego życia, a więc należał do parafii św. Szczepana. 21 lipca 2025 roku zmarł po ciężkiej chorobie ale pozostawił po sobie dobrą pamięć piękne okazy rękodzieła a w tym przede wszystkim – światy z opłatków (Małgorzata Oleszkiewicz).

(Światy z opłatków, Muzeum Etnograficzne w Krakowie, 2019 r., fot. M. Oleszkiewicz)
Jak Janusz Oleszkiewicz wykonuje światy z opłatków można zobaczyć na filmie: Kultura na ludowo Twórcy Ludowi u Krakowiaków: https://www.youtube.com/watch?v=Oop7rwjMn2E

Jezus przemówił tymi słowami: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie” (Mt 11, 28-30).
I tydzień Adwentu za nami i mogą się pojawić w nas pierwsze kryzysy związane z 25 dniowym skoncentrowaniem się na Tajemnicy Wcielenia. Jak to? Tak szybko? Ano tak. Na przyczyny tego stanu rzeczy rzuca nam nieco światła doświadczenie duchowe św. Ignacego z Loyoli. Mówi ono między innymi, że jeśli człowiek podejmuje jakieś postanowienie to nie jest to obojętne dla jego kondycji duchowej. Mimo, że nie jest to sfera łatwo uchwytna, to w naszym życiu objawia się poprzez interakcję z naszym rozumem, wolą i pamięcią. Do tego dochodzi nam jakiś zmysł wiary i poszukiwania dobrego kierunku związanego z tym, iż chcemy być bliżej Boga. I o ile to pragnienie w sobie rozpoznamy i przyjmiemy jako ważne, to z tego tytułu nawiedzą nas rożne poruszenia które można rozeznać. Dobre – aby za nimi iść, i złe – aby je odrzucić.
Jeśli Kościół na czas Adwentu zaleca nam rozmaite praktyki modlitewne, pobożnościowe, postne, jałmużnicze czy też rekolekcyjne to dlatego, że na skali czasu przynoszą one dobre owoce i warto je podejmować w stopniu który przyniesie nam jakieś korzyści duchowe. Ważna w tym wszystkim jest wytrwałość, wierność podjętemu postanowieniu. Oparcie się tylko na sile własnej woli to będzie za mało. Czy nam się to podoba czy nie, człowiek jest chwiejny i potrzebuje wzmocnienia. I tu przychodzimy do zasadniczych kwestii.

Jak z Bogiem współpracować w Adwencie? Po pierwsze musi nam na tym zależeć, Bóg musi być kimś ważnym do tego stopnia, że zgodzę się na oddawanie mu swojego czasu. Że będę potrafił rezygnować z tego, co jest mi niezbędne, na Jego rzecz. Jeśli już nastawimy nasza wolę to dokładnie po linii tej decyzji rozpocznie się dynamika poruszeń. Będzie czas pocieszenia, kiedy wyrzeczenie się będzie dawało pociechę, ulgę, przyjdzie łatwo i bez wahania i przyjdzie także czas strapienia, w którym nawet myśl o zmianie swojego kalendarza wbrew utartej rutynie będzie powodowało uczucie agresji i odrzucenia, oschłość, zwątpienie, smutek.
Dlaczego takie stany wystąpią? Strapienie przychodzi w efekcie opieszałości, niedbalstwa ale też po to, że Bóg daje nam odczuć, że sami z siebie nie jesteśmy w stanie uzyskać ani zatrzymać prostej pobożności a wszystko jest darem i łaską. Zatem takie strapienie, przeżywane przede wszystkim w cierpliwości, może także przynieść dobre owoce nawrócenia bo pocieszenie na pewno się kiedyś pojawi. Trwajmy w tym stanie nie zaprzestając praktyk, może je nawet wtedy właśnie pogłębiając. Ci z nas, który doznają pociechy duchowej, niech starają się myśleć, jak będą zachowywać się w strapieniu (które na pewno przyjdzie), niech rozważa jak mało może w czasie strapienia i jak wiele zawdzięcza nie sobie a jedynie łasce Bożej.
Duchowość ignacjańska która kieruje się takimi regułami próbuje nam w ten sposób powiedzieć, że to co nas porządkuje i stawia w trzeźwej rzeczywistości to uznanie swojej słabości, niekompletności, którą uzupełnia i wypełnia łaska Boża która jest z nami cały czas. Nie martwmy się zatem ilością adwentowych potknięć, patrzmy raczej na to jak Bóg się nami opiekuje i zsyła nam poruszenia jedynie dla naszego dobra. Dzięki nim właśnie czy to w strapieniu czy w pocieszeniu owocujemy na Jego Większa Chwałę. (RL)
