PODZIĘKOWANIA || LISTY CZYTELNIKÓW || OBJAWIENIA PRYWATNE || ŚRODY Z IGNACYM
PODZIĘKOWANIA ZA POMOC MISJOM W KIABAKARI
6 stycznia, w Uroczystość Objawienia Pańskiego gościliśmy ks. Wojciecha Kościelniaka, kapłana z naszej archidiecezji, który od 36 lat pracuje na misjach w Kiabakari, w Tanzanii. Ks. Wojciech głosił Słowo Boże, i zbierał pieniądze na utrzymanie i rozwój misji.

W naszej parafii był już po raz szósty, i korzystając z okazji w sposób szczególny podziękował ks. Proboszczowi za zaproszenie, a Parafianom za serce, które okazują za każdym razem, kiedy prosi o ofiary na misje w Kiabakarki. Tym razem udało się zebrać 22 927,98 zł oraz 26 euro. Zamieszczamy okolicznościowy medal, dyplom i list napisany przez ks. Wojciecha.



Polecamy rozmowę z ks. Wojciechem, którą zamieściliśmy w biuletynie z marca 2025 roku.
LISTY CZYTELNIKÓW
Maryja O Apokalipsie
Wszyscy mamy w sercach zapisaną świadomość, że nastąpi czas kiedy Chrystus przyjdzie na ziemię, by sądzić lud swój sprawiedliwie. Ale słowo prawdy przypominające, że to się może stać, nawet wkrótce, przyjmujemy na ogół z przekąsem i ulotnie. W biuletynie nr 463, w swym liście, wspomniałem, że Maryja coraz częściej mówi przez widzących, że czas jest bliski i akcentuje wagę pójścia za Chrystusem. By nie poprzestać na ogólnikach chciałbym zacytować teraz fragmenty z jednego z niedawnych, bo z końca ub. wieku, objawień danych przez Maryję ks. Stefano Gobbi i spisanych w jego książeczce „Niewiasta i Smok” jako słowa Maryi :
1. „Gęsta ciemność zstąpiła właśnie na świat. Jest to ciemność uporczywego odrzucania Boga… Jest to ciemność rozwiązłości i nieczystości, ciemność niepohamowanego egoizmu i nienawiści, podziału i wojny… W tych dniach diabeł rozszalał się przeciw wam wiedząc, że niewiele pozostaje mu czasu”.
2. „Wiele razy wam ogłaszałam, że zbliża się koniec czasów i przyjście Chrystusa w chwale. Pragnę wam dziś pomóc w zrozumieniu znaków opisanych w Bożym Piśmie (…) Pierwszy znak to rozszerzanie się błędów prowadzących do utraty wiary i odstępstwa. Drugi znak to wybuch wojen i walki bratobójcze… Będą się też mnożyć katastrofy naturalne… Trzeci znak to krwawe prześladowanie tych, którzy pozostaną wierni Jezusowi… Czwarty znak to straszne świętokradztwo dokonane przez tego, który sprzeciwia się Chrystusowi, to znaczy przez Antychrysta. Wejdzie on do Świętej Świątyni Bożej i zasiądzie na swoim tronie każąc siebie adorować jako Boga… Będzie się mówić, że Msza nie jest ofiarą, lecz jedynie świętą ucztą… Zniesie się w ten sposób odprawianie Mszy św. Piąty znak stanowią nadzwyczajne znaki, które pojawią się na niebie”.
I mój komentarz: W powołanym na wstępie biuletynie przywiodłem słowa proroka Daniela, że czas się skończy, gdy ustanie Ofiara. Słowa Maryi niosą ostrzeżenie, że może stać się to nawet niezauważalnie, bo zniekształci się tylko, ale blokująco, zrozumienie istoty Eucharystii. I jeszcze: Gdy popatrzeć na współczesny świat czy nie można już dostrzec trzech pierwszych znaków?
Leszek Kotlarski
W OBJAWIENIA PRYWATNE W NAUCZANIU KOŚCIOŁA
Zgodnie z nauczaniem Kościoła katolickiego wszystko co jest nam potrzebne do zbawienia zostało objawione w Jezusie Chrystusie. W Nim jest tzw. pełnia objawienia, to objawienie publiczne zakończyło się wraz ze śmiercią ostatniego Apostoła. Nic więcej nowego nie zostanie do Objawienia dodane. Oprócz objawienia publicznego mówi się o tzw. objawieniach prywatnych wizjach, które – jeśli niosą przesłanie dla większej grupy ludzi – są wnikliwie analizowane przez Kościół, który bada ich zgodność z Objawieniem (Lourdes, Fatima, etc.). Treści zawarte we wspomnianej przez autora książce ks. Gobbi, póki co Kościół uznał za jego prywatne przemyślenia i medytacje, nie mające rangi objawień. Nawet jednak, gdyby zostały uznane za tzw. objawienia prywatne nie trzeba – zgodnie z katolickim nauczaniem – w nie wierzyć. Niemniej rożne religijne książki, medytacje, przemyślenia czy prywatne wizje – jeśli nie zostały przez Kościół definitywnie odrzucone – mogą wzbogacać indywidualna pobożność. (BL)

W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: „Podnieś się na środek!» A do nich powiedział: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?” Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę!” Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić (Mk 3, 1-6)
Ta scena jest krótka ale jednocześnie bardzo dynamiczna i wieloznaczna, zupełnie jak w filmie. Nie wszystko wiadomo na pierwszy rzut oka.
Możemy się zastanawiać, kto kogo próbował wyprowadzić w tej scenie „na manowce”? Faryzeusze Jezusa, chcąc wykorzystać Jego gorliwość przeciw niemu samemu, czy też Jezus prowokuje swoich braci w wierze do głębszej refleksji?

Z jednej strony, nastawienie serca zwolenników Heroda było jasne, szukali pretekstu żeby zniszczyć dobre imię Chrystusa, oskarżyć go i w efekcie wyrzucić na margines społeczeństwa, zneutralizować Dobrą Nowinę. W takich okolicznościach nie słucha się rozsądku i nie rozmyśla wiele tylko wykonuje się zlecenie. Może dlatego zebrani milczą kiedy Jezus zadał im retoryczne pytania? Jezus z kolei nie bacząc na to co o nim pomyślą (a wiedział to na pewno) daje im na tacy formalny argument do oskarżenia. Uzdrawia mimo szabatu.
„Manowce”, na które prowadzi Jezus to świadectwo o miłosierdziu które nie jest pracą od której należałoby się powstrzymywać w dzień święty. To styl życia, pragnienie serca, przede wszystkim oddanie chwały Bogu miłości. Jezus tym prostym gestem uzdrowienia pokazuje jak należy wypełniać przykazanie bo Miłość nie zamyka się w nakazach i zakazach. Nie jest ludzkim kodeksem, tylko sięga głębiej do samej istoty życia. To przestrzeń wielkoduszności, ofiary, czasu, cierpliwości, pragnienia dobra bardziej czyjegoś niż swojego. Podobnie Bóg, czy był w czymś ograniczony stwarzając świat i nas? Miłość przyświecała mu każdego dnia i to wystarczyło. Także w relacji między dwoma osobami kodyfikowanie miłości byłoby sztuczne i de facto odbierałoby jej ducha. Miłość zatem trzeba przeżywać a nie stosować procedury w sytuacjach typowych.
Takie to „manowce” zafundował Jezus swoim pobratymcom, którzy w szabat ściśle przestrzegali zasady Odpoczynku od Spraw Dnia Powszedniego, robiąc to tak skrupulatnie, że nie zauważyli Boga, który był w tym momencie pośród nich.
Jest i głębsze dno tej sceny, które pokazuje bardzo ludzkie oblicze naszego Zbawiciela. Jezusowi nie udało się tu do końca panować nad emocjami dokonując cudu uzdrowienia. Zaświadczył o Bożym miłosierdziu lecz jednocześnie wyszedł rzeczywiście na wichrzyciela, który demonstracyjnie łamie szabat. Zapłacił za to trudnymi emocjami: smutkiem i gniewem ponieważ cała synagoga odrzuciła Jego dictum. Ten cud odbywa się też jakby na przekór lub bez udziału tego człowieka z uschniętą ręką, zazwyczaj Jezus działa dopiero gdy jest o to poproszony, tutaj działa trochę instrumentalnie, chociaż z dobrą intencją.
I w naszym życiu przychodzi nam płacić niekiedy za świadectwo wiary, za przełamywanie opresyjnych struktur, zwyczajów i barier ale także za nadmierną gorliwość o której pisze święty Ignacy: „Przyczyną chorób ducha jest nie tylko chłód, np. oziębłość, lecz także gorąco, np. nieumiarkowana gorliwość. Niech wasza służba będzie rozumna — pisał św. Paweł (Por. Rz 12,1), ponieważ wiedział, iż prawdą jest to, co mówił psalmista: Majestat królewski miłuje sąd (Ps 98, 4)”.
W tej scenie z łatwością znajdziemy siebie samych. Wtedy gdy dostrzegamy jak tradycja jest kontynuowana z naruszeniem sensu święta i nie udaje się wzbudzić szerszej refleksji. Kiedy trzymamy się ściśle zwyczajów nie wiedząc skąd się wzięły i jak powstały. Kiedy ktoś próbuje wrócić do źródła wiary i nie jest to akceptowane przez jego otoczenie. Kiedy „robić tak jak zawsze” oznacza dopieszczenie swojego ego – bo racja jest po mojej stronie. Kiedy mój bliźni jest mniej ważny od moich przyzwyczajeń etc. (RL)

