Męczeństwo św. Szczepana || Listy czytelników || Pamiętajmy w modlitwie

MĘCZEŃSTWO ŚW. SZCZEPANA – obraz do kontemplacji
W prezbiterium naszego kościoła wisi obraz przedstawiający scenę kamienowania jednego z pierwszych diakonów kościoła. Patron naszej parafii jest absolutnym fundamentem rozwoju wspólnoty chrześcijan w której i my żyjemy. W tym wyjątkowym czasie Bożego Narodzenia i święta patronalnego naszej parafii 26 grudnia spróbujmy spojrzeć na Szczepana i na sam obraz tak jak byśmy byli uczestnikami tej sceny. Dokonajmy zatem aktu kontemplacji, wejścia w scenę ewangeliczną, która pozwoli nam się otworzyć się na jej treści innymi niż tylko rozumowe, zmysłami. Wyobraźnia jest tym narzędziem które pozwoli nam tę scenę przeżyć jako jej uczestnik i w ten sposób dusza nasza odniesie dodatkową korzyść bo to doświadczenie kiedyś zejdzie do naszego serca a wtedy otworzymy się na działanie Ducha Świętego w sposób unikalny i indywidualny.

Zanim jednak rozpoczniemy wprowadzenie do kontemplacji przeczytajmy o absolutnie fascynującej historii naszej parafii i tego jak ten obraz w ogóle się znalazł na ścianie naszego prezbiterium.
Źródła podają, że do Krakowa obraz przyjechał w 1587 roku na zamówienie Towarzystwa Jezusowego, które dostało parafię dekretem królewskim. Był to w historii Kościoła i świata czas przełomowy. Kilkadziesiąt lat wcześniej wybuchła reformacja a kościół po soborze trydenckim który skończył się w 1563 przystępował do głębokich reform wewnętrznych. Na Stolicy Piotrowej siedział papież Sykstus V, W Rzeczpospolitej Obojga Narodów na tron wstępował Zygmunt III Waza a w Bazylei drukuje się II wydanie przełomowego dzieła Mikołaja Kopernika (zmarłego w 1543 roku) De revolutionibus orbium coelestium.
W roku, w którym obraz przybył do Polski trwał gorący czas elekcji. Można sobie wyobrazić jak trudno transportowało się dzieło mające ponad 4 metry wysokości i na jakie zagrożenia musiało być narażone. Okoliczności komplikował fakt iż, szlachta wybrała na sejmie nie jednego a dwóch władców. Drugie koło elekcyjne wybrało Maksymiliana Habsburga który przez dwa miesiące oblegał Kraków nie pozwalając na rozpoczęcie sejmu koronacyjnego (10 grudnia). Trwała więc regularna wojna stronnictw dynastii Wazów i Habsburgów. W końcu jednak obraz wraz z innym wyposażeniem liturgicznym i złotniczym trafia do parafii świętego Szczepana i zawisa jako główny obraz w prezbiterium.
Jak to się stało, że doszło do ukamienowania Szczepana?
Jako diakon (grec. sługa) Szczepan zajmował się tym co dwunastu Apostołów wyznaczyło mu do pracy na rzecz rodzącej się wspólnoty chrześcijan. To, że Szczepan znalazł się w ich gronie oznacza że był osobą wypróbowaną, wiarygodną. Pomoc diakonów obejmowała nie tylko rozdzielanie jałmużny dla potrzebujących ale też posługę słowa i głoszenia tego co dzisiaj nazwalibyśmy katechezą. W tamtym czasie odbywało się to w taki sposób że, diakon, opowiadał o Chrystusie i odkupieniu tym którzy na rozstaju dróg przystawali aby odpocząć lub przed bramami miast. Było to naśladowanie sposobu publicznej działalności znanego z ateńskiej Agory.

Wyjątkowość Szczepana polegała na tym iż, jak pisze św. Łukasz w Dziejach Apostolskich był „pełen łaski i mocy działał cuda i znaki wielkie wśród ludu” (Dz 6,8). Pamiętajmy przy tym, że jest około 34 roku a zatem według dwóch głównych datowań od 4 lat do roku po śmierci Chrystusa. Żyją jeszcze Apostołowie (z nowo dołączonym Maciejem) i świadkowie Jego procesu a także sami sędziowie: Kajfasz, Annasz, Gamaliel. Oto nagle Sanhedryn musi zmierzyć się w kimś komu stawia identyczne zarzuty co Chrystusowi. Czy dostrzegają wtedy to podobieństwo?
Zarzuty brzmią następująco: 1. Bluźnierstwo przeciwko Mojżeszowi, 2. przeciwko Prawu, 3. przeciwko Świątyni.
Czy Szczepan się broni przed tymi zarzutami? W odpowiedzi naszego patrona mamy do czynienia raczej z proroctwem, świadectwem, apologią. Szczepan reinterpretuje dzieje zbawienia począwszy od Abrahama, przyznając się do wspólnego duchowego dziedzictwa, akcentując wszechmoc Boga, jego wielkoduszność i nieograniczoność dowodząc na podstawie pisma, iż Bóg działa tam gdzie chce, nie tylko w świątyni, i w ten sposób jest dla wszystkich, nie tylko dla Żydów. Dowodzi, że wszyscy, nawet Samarytanie są włączeni przez wiarę w odkupienie bo łączy ich taka sama wiara jaką okazał Abraham. Przysłuchuje się temu także Szaweł który już jako Paweł potem czynnie wypełni te słowa.

Przemowa Szczepana kończy się słowami: Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga (Dz, 7,56) która kulminuje budujące się w Sanhedrynie napięcie wynikające z faktu, iż nie są w stanie przeciwstawić tej przemowie żadnego argumentu, ciężar odpowiedzialności, także za osądzenie Chrystusa, o którym mówi Szczepan zaczyna być nie do uniesienia. Pragnienie zagłuszenia poczucia winy zmienia się szał. Dochodzi do samosądu. Szczepan jest wywleczony za mury miejskie i tam ukamienowany. Obraz na który możemy patrzeć przedstawia moment w którym Szczepan modli się słowami: Panie, nie poczytaj im tego grzechu! (Dz 7,60) To jego ostatnie słowa.
Przejdźmy zatem do naszej kontemplacji.
Wyobraź sobie osoby występujące w tekście biblijnym, który kontemplujesz. Kim są, jakie mają imię, historię, temperament; zobacz, że cierpią, o coś proszą, dążą do czegoś. Spróbuj je zrozumieć, czuć, wewnętrznie poznać. Pozwól, by ta scena niejako odbiła się w tobie. „Wejdź” w daną scenę: idź drogą obok miejsca kaźni Szczepana, wejdź na mury miasta i patrz z odległości, stań za plecami Szawła aby lepiej widzieć i rozumieć, jak te osoby mogły przeżywać te chwile.
Wsłuchuj się w milczenie i słowa, które wypowiadają osoby. Postaraj się je zrozumieć, jakbyś był ich świadkiem lub jakby te słowa były kierowane do ciebie osobiście, lub jakbyś je sam wypowiadał. Smakuj je wewnętrznie. Zastanów się, co mówią o osobie wypowiadającej je. Co mówią o tobie?
Zwróć uwagę na gesty, postawy, działania, reakcje osób, które kontemplujesz. Spróbuj się w nich odnaleźć. Na przykład spróbuj wziąć do ręki kamień i zmierzyć się z wzrokiem Szczepana, z jego modlitwą za Ciebie. Zajmij postawę Szawła, traktującego te scenę jak rozrywkę, triumf swojej sprawczości. Pomyśl, czego dowiadujesz się z postaw i reakcji o innych. A czego o sobie? Jeśli jakiś aspekt kontemplacji porusza cię i dotyka, zatrzymaj się przy nim dłużej, smakuj, kosztuj, pozwalaj, by w tobie wybrzmiewał. Wykorzystaj wszystkie zmysły: wzrok, słuch, smak, węch i dotyk.
Wyciągnij duchowy owoc z całej kontemplacji. Może to być pewien smak, odczucie duchowe, poprzez które poznajesz lepiej Szczepana, Jego sposób działania, kochania. Może poznasz innych, ich relacje do ciebie lub odwrotnie. A może ta kontemplacja pozwoli ci głębiej poznać siebie i swoją relację do Boga.

Nowe zdjęcia obrazu które zostały wykonane w listopadzie odkrywają nowe postaci tej dramatycznej sceny. Wszystkie duże i pierwszoplanowe postaci zdają się być nieprzychylne Szczepanowi, sycące się jego dramatycznym losem lub obojętne. Miejsce na którym ukamienowano Szczepana to okolice jerozolimskiej bramy damasceńskiej. Zatem miejsce publiczne i ruchliwe. Z prawej strony obrazu na drugim planie znajdują się dwie dosyć przypadkowe osoby, przechodzące obok miejsca kaźni. Jedna z twarzy, brodaty mężczyzna którego twarz wyraża szok mieszany ze współczuciem. Jest odziany w rzymską zbroję Lorica segmentata. Stoi zaraz obok białego zwoju zwieszającego się łuku bramy– (symbolu niewinności). Wydaje się, że to jedyna życzliwa Szczepanowi osoba która naprawdę widzi i rozumie co się dzieje.
Kontemplować te scenę można także za każdym razem kiedy odmawiamy w czasie Eucharystii Modlitwę Pańską. Bądźmy na chwilę w naszym życiu Szczepanem otoczonym i kamienowanym przez otoczenie. Czy potrafię zaufać Bogu? (święć się Imię Twoje)? Zgodzić się na fakt cierpienia (bądź wola Twoja jako w Niebie tak i na ziemi), modlić się za swoich prześladowców (tak jak i my odpuszczamy naszym winowajcom), prosić go o łaskę nie kierowania się zemstą i nienawiścią? (zbaw nas ode złego).

Kończąc przywołajmy cytat kardynała Grzegorza Rysia z homilii na odpust w naszej Parafii rok temu: „nie chodzi o to, co Szczepan mówi, chodzi o to, kim się staje w tym momencie dzięki Duchowi Świętemu”.
(Radosław Lebowski)
Wykład o Męczeństwie św. Szczepana na UPJP 2
LISTY CZYTELNIKÓW
Kiedy nadejdzie?
Już apostołowie ciekawi byli kiedy Chrystus przyjdzie po raz wtóry z mocą i majestatem na ziemię. Chrystus wyraźnie wskazał symptomy zbliżania się tego czasu, wszakże zaakcentował, że jednoznacznie wie o tym tylko sam Ojciec (Mt 24,36). I my może czasem myślimy kiedy nastąpi nieuniknione przyjście Chrystusa. Jakże wiele znaków objawił Bóg, a przekazał nam w wizji apokalipsy św. Jan Apostoł. Wiemy jakie one będą, ale nie potrafimy z ich symboliki wyprowadzić jednoznacznej daty. Bo właściwie to my, ludzkość, stanowimy o tym czasie. My, naszą postawą wobec Boga. W iluż objawieniach mówi o tym Maryja! Może najwyraźniej nie same znaki, ale filozofia zbawienia rozświetla postrzeganie owej chwili. Spróbujmy takiego rozważania. Otóż dostrzeżmy najpierw – za samym wskazaniem Chrystusa – podobieństwo zapowiedzi Jego przyjścia do dni Noego, gdy potop został interwencyjnie zesłany jako skutek odwrócenia się ówczesnej ludzkości od Boga (Mt24,37-39).

Wydaje się, że wyłania się dzisiaj wizja takiego podobieństwa. Wszak Chrystus poniósł ofiarę życia za grzechy ludzkości, by nas zbawić. I dopóki trwa gdziekolwiek Jego Ofiara na ołtarzach świata – może zbawiać. Ale, gdy z winy ludzkości Ofiara ustanie, cel misji Chrystusa, jako Kościoła, się skończy, bo uniemożliwione Mu zostanie przebłaganie Ojca. Czyż nie będzie interweniował? Wybrzmiewa tu proroctwo Dawida wskazujące stan ludzkości bezpośrednio przed przyjściem Chrystusa: „…zapanuje ohyda ziejąca pustką” (Dn 12,11). A teraz sami spójrzmy na obecny świat, jak zanika globalnie Ofiara Eucharystyczna, a czy nie jawi się ohyda? Wtedy przyszedł potop, a teraz?
(Leszek Kotlarski)
* * *
PAMIĘTAJMY W MODLITWIE!
