Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi || Na obraz i podobieństwo || Namalować Boga || Maryjo, Matko moja || Rekomendacje kulturalne |
CHWAŁA OJCU I SYNOWI I DUCHOWI ŚWIĘTEMU
Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego od XIV w. obchodzona jest w Kościele jako Uroczystość Najświętszej Trójcy. Dużo wcześniej, bo w wieku IV, pojawiły się pierwsze przedstawienia Ojca, Syna i Ducha Świętego razem. Wizerunki Trójcy Świętej próbują przedstawić rzeczywistość niewyrażalną, stąd ich symboliczny charakter. Mamy np. Trójcę Rublowa (Trzech Aniołów), czy tzw. „Tron łaski” (starzec na tronie trzymający krzyż, nad nimi gołębica), trójkąt, albo trzy zachodzące na siebie okręgi. Wiarę w Trójjedynego Boga wyznajemy, kiedy robimy znak krzyża, a modlitwę „Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu” miał wprowadzić już Sobór Nicejski w roku 325.

(Tertulian, źródło: Wikipedia)
Credo quia absurdum
– „wierzę, bo to niemożliwe” – miał mawiać Tertulian (II/III w.) Samym rozumem nie doszlibyśmy do stwierdzenia, ze Bóg jest jeden ale w trzech Osobach – prawda ta pochodzi z Objawienia. W Ewangelii nie raz Pan Jezus mówi o swoim Ojcu, w Piśmie Świętym znajdziemy wiele odniesień do Ducha Świętego, a św. Paweł napisał wprost: Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi (2 Kor 13,13). Pierwsi chrześcijanie nie znali jeszcze pojęcia „Trójca”, wystarczało im, że mówili o Ojcu, Synu i Duchu Świętym; nazywali Go po prostu: „Trzej”. Kiedy pod koniec III w. użyto łacińskiego pojęcia Trinitas, pojawił problem z terminologią i odpowiedzią na pytanie, kim są ci „Trzej”, jak opisać relacje między nimi, skoro są jednym Bogiem. Brakowało jednoznacznych określeń, bo znane nam dzisiaj pojęcia, takie jak „osoba” czy „natura”, nie były używane w odniesieniu do Boga. W końcu na tzw. Synodzie Wyznawców w Aleksandrii w 362 r. ustalono, że odtąd grecki termin prosopon (łac. persona) będzie oznaczał osobę. Powiedziano więc, że w Bogu są trzy prosopoi, czyli Osoby. Tylko jak to połączyć z wiarą, że Bóg jest jeden? Tu z pomocą przyszła filozofia – przy użyciu greckich słów: podmiot (hipostasis), substancja (ousia), natura (physis) starano się opisać to, co jest w Bogu. Sporom nie było końca, bo to, co brzmiało ortodoksyjnie dla Greka, dla Łacinnika było już herezją…
(…) uroczystość Trójcy Przenajświętszej każe nam kontemplować tajemnicę Boga, który bezustannie stwarza, odkupia i uświęca, zawsze z miłością i ze względu na miłość, i każdemu stworzeniu, które Go przyjmuje pozwala odzwierciedlać promień Jego piękna, dobroci i prawdy (Papież Franciszek).

(Sobór Nicejski – źródło: Wikiepdia)
Teologię, zwłaszcza naukę o Trójcy Świętej, rozwinęli – Grzegorz z Nyssy, Grzegorz z Nazjanzu i Bazyli Wielki (IV w.). Odpierając argumenty różnych koncepcji heretyckich, stworzyli formułę w języku greckim: „jedna natura istniejąca w trzech Osobach” albo „trzy Osoby w jednej naturze„. Na soborze w Nicei (325 r.) przyjęto orzeczenie, że „Syn jest współistotny (gr. homoousios) Ojcu”. Znaczy to, że jest tej samej co On substancji (gr. ousia), czyli że jest prawdziwym Bogiem. W kolejnych latach dodano formuły mówiące o współistotności Ducha Świętego – jest Panem i Ożywicielem, pochodzi od Ojca (i Syna). Tak powstało wyznanie wiary, które – w prawie niezmienionej formie – znamy do dziś i powtarzamy co niedzielę, używając polskiego tłumaczenia tych właśnie, kiedyś spornych słów. Bóg jest jednością Osób, które są ze sobą w relacji miłości. Nieustannie. Ojciec kocha Syna, Syn kocha Ojca do tego stopnia, że ta miłość jest Osobą – Duchem Świętym. Trójca Święta to miłość doskonała:
Trinitatem vides si caritatem vides
– „Trójcę widzisz, jeśli widzisz miłość” – mawiał św. Augustyn. Ostatecznie bowiem tylko przez miłość można poznać Boga. (BL)

NA OBRAZ I PODOBIEŃSTWO
Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył (Rdz 1,27) Chrześcijaństwo jest „naśladowaniem natury Bożej” – pisał w IV wieku św. Grzegorz z Nyssy, a – można dodać – życie chrześcijanina jest naśladowaniem wewnętrznego życia Boga. Skoro tak, to rzeczywistość Trójcy Świętej jest też naszą rzeczywistością.
Wspólnota. Wierzymy, że Bóg jest wspólnotą kochających się Osób – Ojca, Syna i Ducha. Trójca jest jednością. Nie wyznajemy trzech bogów, ale jednego Boga w trzech Osobach: „Trójcę współistotną” . Osoby Boskie nie dzielą między siebie jedynej Boskości, ale każda z nich jest całym Bogiem (KKK 253). Życie chrześcijańskie również bardzo mocno związane jest ze wspólnotą – stąd tak dużą rolę w zbliżaniu się do Pana Boga odgrywa Kościół, rozumiany właśnie jako wspólnota wiernych. Wiara w Trójjedynego Boga wiąże się naturalnie z przekonaniem i doświadczeniem, że spotykamy Go w ludziach i przez ludzi.

(Trzy zające, symbol Trójcy św, zwornik w kościele Saint-Remi w Anjeux, – źródło: Wikimedia)
Relacja. Osoby w Bogu – Ojciec, Syn i Duch Święty – łączy ścisła relacja odniesień i zależności. Rzeczywiste rozróżnienie Osób Boskich – ponieważ nie dzieli jedności Bożej – polega jedynie na relacjach, w jakich pozostaje jedna z nich w stosunku do innych: „W relacyjnych imionach Osób Boskich Ojciec jest odniesiony do Syna, Syn do Ojca, Duch Święty do Ojca i Syna; gdy mówimy o tych trzech Osobach, rozważając relacje, wierzymy jednak w jedną naturę, czyli substancję” (KKK 255). W tradycji Kościoła mówi się też, że Duch Święty jest osobową miłością Ojca i Syna, to znaczy, że miłość, która jest między Ojcem i Synem, nie jest jedynie relacją, jak pomiędzy osobami ludzkimi, ale sama w sobie jest Osobą, trzecią Osobą Boską. Możemy stać się w pełni ludźmi tylko poprzez wchodzenie w relacje z innymi. Trinitatem vides si caritatem vides – „Trójcę widzisz, jeśli widzisz miłość”.
Różnorodność. Trzy Osoby o trzech różnych imionach, odmiennych przymiotach i zadaniach, jednocześnie trwają w jedności. “Ojciec”, „Syn”, „Duch Święty” nie są tylko imionami oznaczającymi sposoby istnienia Boskiego Bytu, ponieważ te Osoby rzeczywiście różnią się między sobą: „Ojciec nie jest tym samym, kim jest Syn, Syn tym samym, kim Ojciec, ani Duch Święty tym samym, kim Ojciec czy Syn” (KKK 254). Tak i my musimy umieć się różnić, nie przymuszać wszystkich do kompletnej jednolitości, pozostawiać przestrzeń np. dla innego zdania, poczucia estetyki czy przeżywania wiary, która nie przeszkadza w poczuciu bycia jedną wspólnotą. Próba naśladowania życia Trójcy w tym świecie to próba porządkowania rzeczywistości i wprowadzania jedności, ale takiej, która nie niszczy tego, co różne.

Dawanie i przyjmowanie. Każda z Osób Boskich jest pełnym darem z siebie dla innych, a jednocześnie przyjmuje pełnię daru, którymi są pozostałe Osoby. Ta rzeczywistość może skłaniać do pytania na ile potrafimy bezinteresownie pomagać, materialnie czy po prostu przez “dar z siebie samego”. Ale żeby wchodzić w dobre relacje z innymi, trzeba się nauczyć nie tylko dawać, ale i brać. Umiejętne dawanie oraz branie to awers i rewers relacji miłości, w której w doskonały sposób są Osoby Boskie. .
Równość. W relacjach wewnątrz Trójcy nie ma ważniejszego, nie ma mniej ważnego. Różne herezje (np. subordynacjonizm) próbowały ustalić w Bogu hierarchię Osób – która jest bardziej, która mniej znacząca. Ale porządek w Trójcy wyznaczany jest przez jedność natury, nie przez hierarchizację Osób. Czy umiemy wchodzić w równorzędne relacje z ludźmi – np. bez skrajnego dominowania nad kimś, albo zbytniego poddawania się modnym tendencjom?
Dobro lubi się udzielać. Bóg jest doskonałą wspólnotą, niczego Mu nie brakuje, nie był w żaden sposób zmuszony do stworzenia świata i człowieka, a jednak o zrobił. Dlaczego? Dobro – zwłaszcza to wynikające z relacji miłości – “musi” się pomnażać. Przez to właśnie, że Bóg jest wspólnotą, mógł stworzyć świat bezinteresownie. Nasze wspólnoty i relacje, które zakorzenione są w Bogu, również są otwarte. Miłość chce się rozdawać. Zamknięte i hermetyczne grupy słusznie budzą niepokój, bo niewłaściwe ludzkie relacje najlepiej poznaje się po tym, co z nich wynika na zewnątrz. (BL)
NAMALOWAĆ BOGA
Byli tacy, co rysowali trzy identyczne twarze w jednej postaci, inni dla wytłumaczenia Tajemnicy posługiwali się trójlistną koniczyną albo trzema świecami złączonymi płomieniem. Trzy zachodzące na siebie okręgi albo trzy… zające, aniołowie przy stole, gołąb starzec i krzyż – wszystko to, to próba wyobrażenia sobie tego, co niewyobrażalne, to próba wyrażenia tajemnicy Trójcy Świętej.
Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. Abraham spojrzawszy dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. Ujrzawszy ich podążył od wejścia do namiotu na ich spotkanie. A oddawszy im pokłon do ziemi, rzekł: „O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością, racz nie omijać Twego sługi! Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzewami. Ja zaś pójdę wziąć nieco chleba, abyście się pokrzepili, zanim pójdziecie dalej, skoro przechodzicie koło sługi waszego”. A oni mu rzekli: „Uczyń tak, jak powiedziałeś”. (Rdz 18,1-5)
Jednym z bardziej znanych przedstawień jest ikona Andrieja Rublowa, z początku XV w. Ikona ukazuje trzy postaci – aniołów. Dzieło zwane jest również „Trójcą Starotestamentową” lub „Gościnnością Abrahama”, bo jest oparte na historii biblijnej opisanej w osiemnastym rozdziale Księgi Rodzaju, przedstawiającej wizytę trzech Aniołów u Abrahama. Artysta dzięki bogactwu kolorów chciał przedstawić część tajemnicy wspaniałości Boga, który odwiedza człowieka. Wędrowcy na ikonie są pochłonięci „milczącą rozmową”. Środkową postać należy uważać za Jezusa, na co wskazuje drzewo za Jego plecami (symbol Krzyża) oraz to, że Jego ręka sięga po kielich. Anioł po prawej stronie to Duch Święty, natomiast postać anioła po lewej stronie to obraz Boga Ojca – pełnego majestatu, a za Nim znajduje się dom – symbol Kościoła.

(Gościnność Abrahama, A. Rublow, źródło: Wikipedia)
„Aniołowie zostali wpisani w koło poruszające się od prawej strony ku lewej, symbolizujące idealną równość”. Obok symbolu koła zauważyć można również symbol krzyża. Pionowe ramię krzyża zdają się tworzyć: drzewo, postać środkowego anioła, jego dłoń, czasza i prostokąt w pionowej płaszczyźnie stołu. Poziome ramię krzyża tworzy linia łącząca głowy aniołów siedzących po lewej i po prawej stronie. Stół, przy którym zasiadają Ojciec, Syn i Duch Święty, reprezentuje sferę materialną Wszechświata, która możemy świadomie odczuwać za pomocą naszych zmysłów. Stół ten jest zarazem ołtarzem ofiarnym, bo stoi na nim kielich. Z kolei trony, na których spoczywają aniołowie, są oznaką najwyższej godności królewskiej. Pozycja siedząca aniołów jest oznaką odpoczynku i słuchania. Warto również przyjrzeć się skrzydłom aniołów, które się łączą. Jest to symbol jedności.
Jak w każdej ikonie, użyte kolory mają duże znaczenie. Zgodnie z jedną z interpretacji, kolor biały, który symbolizuje bezczasowość. Złoty, widoczny na przykład na szacie anioła po lewej stronie, jest symbolem wierności Boga względem człowieka. Purpurowa szata anioła siedzącego w środku, czyli Syna Bożego, symbolizuje ludzką naturę Zbawiciela, podczas gry błękitny płaszcz oznacza naturę boską. Zielone okrycie, jakim jest przyodziana postać Ducha, symbolizuje życie, odrodzenie i odnowienie. Kompozycja ikony to próba ukazania miłości Boga, który przychodzi do człowieka. Z jednej strony wychodzi do człowieka, z drugiej strony daje się człowiekowi poznać „przez miłość i komunię”. Scena przedstawiona na ikonie jest dla oglądającego zaproszeniem do uczestniczenia w rozmowie toczącej się pomiędzy Osobami Trójcy Świętej. Kontemplacja Trójcy Świętej przedstawionej na ikonie, przyglądanie się barwom i kompozycji figur prowadzić do zachwytu Bogiem, prowadzi ku modlitwie, a także może być zachętą dla odbiorcy do wejścia we wspólnotę Osób Trójcy Świętej.

(żródło Wikipedia)
Innym, dosyć znanym przedstawieniem Trójcy Świętej jest tzw. „tron łaski”, czyli kompozycja, w której Bóg Ojciec trzyma w dłoniach swego Syna ukrzyżowanego. Duch Święty jest ukazywany w postaci gołębicy umieszczanej najczęściej nad krucyfiksem. Także do tego typu ikonograficznego zalicza się wyobrażenia, gdzie Bóg trzyma ciało Chrystusa tuż po zdjęciu z krzyża.
Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla [uzyskania] pomocy w stosownej chwili (Hbr 4, 16).
W Wulgacie (łacińskim tłumaczeniu) występuje tutaj termin thronus gratiae. Tron Łaski najczęściej się interpretuje jako symbol wywyższenia Chrystusa przez Boga. Chrystus, który przyjął postać Sługi, staje się ponownie Bogiem. (BL)
MARYJO, MATKO MOJA…
W niedzielę 7 czerwca, w Kościele i w naszej w Parafii będziemy obchodzić 200 lecie Wspólnot Żywego Różańca. Podczas Mszy o 18:00 poświęcimy obraz bł. Pauliny Marii Jaricot, inicjatorki Żywego Różańca.

(P. Jaricot, Wikipedia)
Bł. Paulina urodziła się 22 lipca 1799 r. w Lyonie, w rodzinie właścicieli fabryki jedwabiu. Jej tata ponoć codziennie o godz. 4 rano chodził na Mszę św. W wieku 13 lat dziewczynka weszła w elitarny świat producentów jedwabiu, któregoś dnia tak niefortunnie spadła z wysokości na głowę, że omal nie straciła życia. Cudem wróciła do zdrowia, ale minął jej cały dotychczasowy zapał do pracy i życia. W wieku 17 lat wysłuchała kazania o próżności, niedługo potem poszła do spowiedzi generalnej. Boże Narodzenie 1816 r. było momentem przełomowym w jej życiu – nowymi narodzinami. Miała wtedy 27 lat. W kaplicy na wzgórzu Fourviere, przed obliczem Czarnej Madonny, Paulina złożyła ślub czystości i zmieniła radykalnie styl życia. Odwiedzała ubogich i chorych, opiekowała się młodymi pracownicami, gromadziła dziewczęta, by żyły pobożnie w swoich środowiskach. Tak powstały „Wynagrodzicielki Najświętszego Serca Jezusa”. „Najważniejsze to głosić Chrystusa” mówiła, pragnęła też wspierać misjonarzy Ameryce i Azji.

Szukałam pomocy u Boga. (…) Dana mi została jasna wizja tego planu”: dziesięć osób, z których każda znajduje następną dziesiątkę, i tak dalej – 1 sou (przysłowiowa złotówka) tygodniowo od jednej osoby.
Tak powstało Dzieło Rozkrzewiania Wiary, późniejsze Papieskie Dzieło Rozkrzewiania Wiary. W krótkim czasie „Dzieło…” liczyło już 2 tys. osób. Życie płynęło Paulinie mniej i bardziej dynamicznie, ale kiedy u Pauliny zaczęły się kłopoty ze zdrowiem, z wielu rzeczy musiała się wycofać, mówiła wtedy: „Bóg poprzez dolegliwości fizyczne chce położyć kamień na tym grobowcu, jakby zabezpieczając w ten sposób zredukowanie mojej woli do Jego”. O spełnianiu swoich obowiązków domowych pisała: „jestem do niczego”. Ale w tej pozornej beznadziejności zrodziła się kolejna inicjatywa. Kochała Matkę Bożą, często modliła się różańcem: „Wszystkie łaski, wszelkie światło czerpałam z tajemnic różańcowych i one uczyniły moje życie owocnym” – pisała. Po trzech latach pojawiła się w niej (jak wierzyła z natchnienia Ducha) myśl, by na wielką skalę zorganizować nieustanną modlitwę różańcową – powstaje Żywy Różaniec. Jest rok 1826. Struktura Żywego Różańca podobna jest do struktury „Dzieła…”, z tą różnicą, że stanowią ją nie dziesiątki, ale piętnastki, w których każdy zobowiązany jest do codziennego rozważenia i dziesiątka różańca. Tak powstaje modlitewna wspólnota osób odpowiedzialnych za Kościół i świat.
Podczas gdy ktoś zobowiązany do uczczenia tajemnicy Wcielenia Syna Bożego prosi o cnotę pokory dla grzesznika, za którego modli się cała piętnastka, ktoś inny, komu przypada rozmyślanie nad misterium śmierci Zbawiciela, prosi dla tego samego grzesznika o żal za grzechy, jeszcze inny – o ducha pokuty (…). I tak wszyscy członkowie, mając udział w dziele nawracania grzesznika, cieszą się wspólnie z jego powrotu. Takie zjednoczenie serc w jedności tajemnic daje różańcowi szczególną moc w nawracaniu grzeszników.
Obowiązkiem każdego było wprowadzenie dalszych pięciu członków do wspólnoty, które z kolei wprowadzają następnych. Modlitwa różańcowa była zapleczem misji, zobowiązywała też do tego, by pomagać świadomie żyć innym – członkowie rozprowadzali dobre książki i prasę, przeznaczając na ten cel stałą, regularną ofiarę. W 1862 r. w Żywym Różańcu było już ok. 2 mln osób w samej tylko Francji. „Stajemy się zjednoczeni w modlitwie ze wszystkimi ludźmi świata” – pisała założycielka o członkach w Szwajcarii, Austrii, we Włoszech, Anglii, Ameryce, a nawet w Indiach.. Grzegorz XVI zatwierdził stowarzyszenie Żywego Różańca 27 stycznia 1832 r. i nadał mu liczne odpusty. Paulina Jaricot zmarła opuszczona i zapomniana 9 stycznia 1862 r. Jej ostatnie słowa ponoć brzmiały: „Maryjo, moja Matko! Cała jestem Twoja!”. Po śmierci w jej rzeczach osobistych znaleziono karteczkę: „Kochałam Jezusa Chrystusa ponad wszystko na ziemi i z miłości ku Niemu bardziej niż samą siebie kochałam wszystkich, którzy byli obciążeni pracą lub cierpieniem”. Te słowa są przesłaniem dla każdego członka Żywego Różańca – owocem modlitwy różańcowej odmawianej całym życiem, jest Miłość. (BL, za różaniec.eu)
