Sprawozdanie ze spotkania Duszpasterskiej Rady Parafialnej || Matka Boża na placu parafialnym || Listy czytelników || Środy ze św. Ignacym
SPRAWOZDANIE ZE SPOTKANIA DUSZPASTERSKIEJ RADY PARAFIALNEJ
Dnia 10 maja 2026 r. odbyło się spotkanie Duszpasterskiej Rady Parafialnej, obecnych było 8 osób i ks. Proboszcz. Spotkanie rozpoczęliśmy i zakończyliśmy modlitwą, trwało dwie godziny. Każdemu z niżej przedstawionych punktów towarzyszyły pytania i wymiana zdań, a czasem dłuższa dyskusja.
- Sprawozdanie ks. Proboszcza z ostatnich wydarzeń i planów
- Podziękowanie za zaangażowanie w przygotowanie Triduum Paschalnego
- Informacje dotyczące planowanej Drogi Światła (16 maja), jako coraz bardziej popularnego nabożeństwa wielkanocnego (szczegóły techniczne, prowadzący, przebieg)
- Organizacja procesji Bożego Ciała (4 czerwca) – potrzeby, odpowiedzialności, ogólne sprawy organizacyjne, ustalenie spotkania organizacyjnego dla zaangażowanych na 1 czerwca.
- Pielgrzymka Krakowska – organizacja, potrzebni funkcyjni, potrzeba wstępnego zajęcia się przygotowaniami
- Wakacyjny obóz Postcressimy (młodzieży, która przy naszej parafii przygotowuje się do sakramentu bierzmowania z rodzinami neokatechumenalnymi ) – ogólne przedstawienie tematu, potrzeby i działania związane z obozem (odpowiedzialność za ostateczne przygotowanie wyjazdu leży na wspólnotach neokatechumenalnych)
- Relacja z ostatnich uroczystości I Komunii Św. w parafii (zwrócenie uwagi na różną świadomość religijną rodziców i dzieci, zachowania, pomysły, podejście, które często ma niewiele wspólnego z wiarą, zwrócenie uwagi na to, że nawet w takich warunkach Duch Św. działa, zastanawianie się, jak prowadzić przygotowania, by zwiększać świadomość religijną)
- Rozmowa na temat dotychczasowych przygotowań do Komunii (dodatkowe spotkania przy kościele, świadectwa rodziców, którzy żyją wiarą, osobne spotkania z dziećmi)
- Zagadnienia religii i etyki w szkole, i sytuacji jaką mamy w społeczeństwie.
- Relacja członków parafialnego zespołu synodalnego z ostatniego spotkania (8 maja)
- Rozwijanie pomocy charytatywnej (zwłaszcza w kontekście potrzebujących w parafii)
- Sprawa kuchni p. Marty Sawickiej – znajdującej się na terenie parafii (możliwe formy pomocy)
- Możliwości zaangażowania świeckich w liturgię (czytania, próby śpiewu przed Mszą, liturgiczny zespół studyjny, śpiewnik z pieśniami, np. na Boże Ciało)
- Zwrócenie uwagi na to że wspólnotę religijną budują relacje, zaangażowanie, wszystko to w kontekście wspólnego przezywania wiary i dzielenia się nią.
- Zaangażowanie w życie parafialne (co pomaga, co przeszkadza, potrzeba konkretnych decyzji i ludzi odpowiedzialnych za różne inicjatywy – „sam pomysł nie wystarczy”)
- Możliwość i potrzeba zorganizowania Szkoły Lidera (by dać chętnym narzędzia, i zachętę do prowadzenia grup duszpasterskich)
- Kwestia „zastępowalności pokoleń”, przejmowania odpowiedzialności, ale też zgody na to, że czasem niektóre inicjatywy po prostu się kończą
- Pytania jakie są potrzeby wspólnotowe (konkretne profile wspólnot) w dzisiejszych czasach i zwrócenie uwagi na to, by nie kopiować czegoś co już jest w innych miejscach (przykład „Mszy o dobrego męża i żonę” – kiedyś była u nas a parafii, teraz jest w innej, nie trzeba tego kopiować).
- Młodzież – wydarzenia które mogłyby angażować młodzież i łączyć pokolenia – np. 10 rocznica ŚDM w Krakowie. Podobne tego typu wydarzenia.
- Pozostałe sprawy
- Jubileusz Parafii św. Szczepana – w 2029 roku, 750 lat od powstania parafii przy placu Szczepańskim (prośba o zastanowienie się i przemyślenie w jaki sposób można ten jubileusz zorganizować)
- Św. Szczepana, naszego patrona możemy naśladować, zarówno w dawaniu świadectwa swojej wiary, na co dzień i przebaczaniu ale też naśladując jego „misję” diakona, czyli kogoś kto służy i niesie pomoc. To też może jest szczególny „charyzmat” naszej parafii, co możemy robić – w naszym najbliższym otoczeniu, czy na gruncie parafialnym – by go realizować? (Beata Legutko)
KAPLICZKI KROWODRZY
Matka Boża na placu parafialnym
Figura Matki Bożej nie stoi na placu parafialnym od zawsze. Na terenie naszej parafii jest od 2012 roku, a w tym konkretnym miejscu na placu została postawiona w roku 2013. Ta figura, jest moją własnością, otrzymałem ją w prezencie od pani Marii Rzeszutko z Poręby Żegoty. Figura była ufundowana przez hrabiego Szembeka, właściciela Poręby, który – z wdzięczności za pracę zmarłego dziadka pani Marii- tę figurę ufundował na jego grób. Po wielu latach zamieniono nagrobek na nowy, a figurę pani Maria przekazała mnie. Zabrałem ją ze sobą, kiedy przechodziłem z parafii św. Marcina w Porębie Żegoty do parafii św. Szczepana w Krakowie. W 2013 roku ustawiliśmy ją na fundamencie, w tym kwietniku, w którym stoi do dziś.

Figura powstała pod koniec XIX wieku, wykonana została w wapieniu. Przed transportem do Krakowa poddano ją renowacji, ze względu na zniszczenia. W obecnym roku również została oczyszczona i zaimpregnowana. W Porębie parafianie określali tę Matkę Bożą, jako brzemienną, i jak się dobrze przyglądnie figurze, to faktycznie widać dlaczego. Muszę powiedzieć, że bardzo często ludzie przy niej się modlą. W drodze do kościoła na przykład, niektórzy zatrzymują się przed krzyżem misyjnym, z boku kościoła, a inni przychodzą na plac, do Matki Bożej. Z inicjatywy Wspólnoty Rodzin, w maju przy figurze śpiewana jest litania do Matki Bożej, dla tych wszystkich, którzy nie mogą zdążyć na nabożeństwo majowe do kościoła. Przy tej okazji chciałem bardzo podziękować osobom, które dbają o kwiaty, i o to by przy figurze świeciły się lampki, oraz tym wszystkim którzy dbają o krzyż misyjny. (Ks. Leszek Garstka, prob.)
LISTY CZYTELNIKÓW
Zanik Miłości – grozą dla świata
Nienośnym jest temat rozważań o możliwym zbliżaniu się ludzkości do kresu dziejów, o domniemaniu pojawiania się na horyzoncie splątanej, współczesnej rzeczywistości znaków czasów ostatecznych, zapowiedzianych w Piśmie Świętym, ale obraz dzisiejszego świata pobudza do refleksji – co dalej, i nie pozwala przejść obojętnie obok niepokojących zdarzeń i poczynań człowieka. Już zwracałem uwagę w kilku naszych biuletynach na zastanawiające symptomy dające się – przy pewnym odczuciu – interpretować jako możliwe znaki nadchodzenia tych czasów. I tak teraz chciałbym zapytać czy powszechne rozprzestrzenianie się swobody zabijania poczętego, a nienarodzonego życia ludzkiego, wyrażające się odejściem od penalizacji aborcji i utrwalaniem w mentalności człowieka fałszywego, egoistycznego pojęcia wolności w decydowaniu o losie tych bezbronnych – daje się postrzegać jako znak apokaliptyczny? W Piśmie Świętym nie znajdujemy słowa aborcja. Ale znajdujemy, jakże znane, wyraziste i jednoznaczne słowa Boga o życiu: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się…” (Rdz 1,28), „…nie będziesz zabijał” (Wj 20,13), „będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego” (Mk 12,31) oraz słowa hymnu św. Pawła o miłości: „…a miłości bym nie miał, byłbym niczym” (1Kor 13,2). Zauważmy, że świat rozpędza się w kierunku przeciwnym do tych wskazań. Człowiek coraz powszechniej przestaje chcieć być płodnym i ulega ofercie zabójstwa poczętego życia, pożąda dóbr bliźniego, a kocha tylko siebie, zatraca dany mu dar zdolności do miłości ofiarnej – przymiotu Boga. Można rzec, że zawsze działy się różne okrucieństwa, że ginęły dzieci, że był Moloch, że był Herod, ale trzeba dodać, że miłość matki do dziecka w jej łonie była zawsze niezatarta, była wpisana przez Boga w jej serce. To obecne odwrócenie miłości – miary wielkości człowieczeństwa, w egoizm – znak gaśnięcia człowieczeństwa, daje się postrzegać jako odwrócenie Bożego porządku rzeczy w dziejach świata, w którym słowo człowiek brzmiało dumnie – w szatański nieład, w którym człowiek ma być niczym. Czy Bóg nie zareaguje radykalnie przyjściem Chrystusa jako Sędziego z pełnią mocy? (Leszek Kotlarski)

W czasie ostatniej wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: „Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno. Dopóki z nimi byłem, zachowywałem ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, i ustrzegłem ich, a nikt z nich nie zginął z wyjątkiem syna zatracenia, aby się spełniło Pismo. Ale teraz idę do Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli w sobie w całej pełni. Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie” (J 17,11b-19).
VII Tydzień Wielkanocny, wydaje się że, minęło tyle czasu, a tu nagle wracamy do kluczowego wydarzenia Święta Pesach – Ostatniej Wieczerzy. Powtórnie możemy wejść w scenę modlitwy Jezusa o jedność, która ma cechować Apostołów i wszystkich, którzy dzięki nim usłyszeli o odkupieniu grzechów. Wracamy zatem do fundamentalnej kwestii: Czy Chrystus jest dla mnie wcielonym Bogiem? Czy wierzę w Jego obietnice? Są to jednocześnie uniwersalne pytania dla każdego chrześcijanina. Zasługują na indywidualne rozważenie, ponieważ odpowiedź jakiej sobie udzielimy będzie dalej kształtowała moją tożsamość. Noszenie ze sobą tej tajemnicy, poszukiwanie, jak ona objawiła się w moim życiu to już wyraz dojrzałego pragnienia doświadczenia prawdy: Kim jestem? Kim jest Bóg a także jak naprawdę wygląda moja ziemska rzeczywistość?
Chrystus wielokrotnie podkreśla w trakcie modlitwy wyjątkowość relacji jaką ma z Ojcem. Bez wątpienia jest to najważniejszy dla Niego samego i dla Jego misji punkt odniesienia. Nie tylko w tym miejscu ale w wielu innych momentach swojego ziemskiego życia przypomina, że przyszedł wypełnić przede wszystkim wolę Ojca. Jak wspaniała musi być to jedność skoro Jezus odbiera od Niego zarówno chwałę, moc, znaki godności najlepszego syna jak i mimo, że to trudne, przyjmuje z Jego rąk także cierpienie, społeczne odrzucenie i śmierć na krzyżu, brzemię ofiary. Miłość jaka łączy tych Dwóch (a w zasadzie Trzech, bo niezbędną obecność przejawia tu także Duch Święty) nie zamyka się w naszych ludzkich kategoriach. W tej scenie od samego patrzenia na Chrystusa wzrasta uwielbienie dla Ojca Niebieskiego.

(źródło: Wikimedia)
Czy między mną a Bogiem może istnieć taka zażyłość? Patrząc znowu na Jezusa, prosta odpowiedź brzmi: że zależy to tylko od moich indywidualnych pragnień. Widać wyraźnie, że nie ma ograniczeń we wzajemnej, osobowej miłości. Jako chrześcijanie, przez sakramenty, posiadamy wszelkie możliwe usposobienie i łaskę aby tak było. Nasza grzeszna natura jednak, staje nam tu często na przeszkodzie, przez co w dalszym rozwoju duchowym występuje naturalna faza oczyszczenia. Polega ona w pierwszej kolejności na uświadomieniu sobie swojego bagażu psychicznego, doświadczeń, zrewidowania życiowych celów i definicji. Na ile są spójne z Prawdą którą objawia Chrystus? Jaki obraz ojca noszę w swojej, pamięci i rozumie? Czy moje ziemskie doświadczenie ojca – rodzica nie jest przypadkiem nakładane na Ojca Niebieskiego? Trzeba tu podkreślić, że to są na pewno dwie różne, tylko częściowo, porównywalne osoby. Nawet największe dobro jakie spotkało nas w życiu od Ojca i Matki jest krzywym odbiciem miłości Stwórcy do każdego z nas. Tu rozpoczyna się kluczowe ćwiczenie, aby dojrzale spojrzeć na swojego rodzica, takim jakim naprawdę jest, był. Często wymaga to po prostu przebaczenia i wyrozumiałości. Wtedy dopiero możemy zacząć poznawać i robić miejsce w sercu na doświadczenie Ojca Niebieskiego aby w relację zażyłości z Nim wejść bez lęku i ograniczeń. W ten sposób odkryjemy Prawdę, która pozwoli nam dalej iść nie mając względu na nic innego niż Jego wola. Temu celowi służą także fundamentalne założenia ignacjańskich ćwiczeń duchownych;
„mające na celu odniesienie zwycięstwa nad samym sobą i uporządkowanie swojego życia tak, by nie ulegać jakiemukolwiek nieuporządkowanemu przywiązaniu.”[CD 21]. (RL)
