Kapliczki Krowodrzy || Środy ze św. Ignacym || 46 Pielgrzymka Krakowska || Rekomendacje kulturalne
KAPLICZKI KROWODRZY

MATKA BOŻA Z MAZOWIECKIEJ

Ul. Mazowiecka, w XVIII wieku bezimienna droga , w XIX – zwana też Główną, na początku XX wieku – droga do ŁOBZOWA, później – Krowoderska , od 1912 – o obecnej nazwie.
Najpiękniejszej bo niegdyś malowanej figury – kolumny na Starej Krowodrzy nie łatwo jest nie zauważyć. Idąc lewą stroną ulicy od miasta dochodzimy do swoistego centrum gdzie była siedziba gminy i powstawały pierwsze sklepy. Być może tutaj też zaczynała się prawdziwa wieś. Miejsce gdzie dziś jest chodnik. Czas zatarł ślady dlaczego w tym miejscu?
Początek historii tej ulicy przy której musiały być jakieś wiąże się prawdopodobnie z rokiem 1794, kiedy to Tadeusz Kościuszko, zrealizował tutaj projekt budowy ziemnych wałów. Położenie strategiczne ulicy zważywszy na Powstanie Narodowe i kapliczki która znalazła się w sieci innych umocnień, prowadzących obecnymi ulicami Wójtowską (d. ul Polna) i Świętokrzyską ( d. ul św. Krzyża) . W tym czasie – jak się wydaje – kolumna kończyła się głowicą bez figury Matki Boskiej Niepokalanie Poczęte, której dogmat został ogłoszony później bo w 1854 roku – być może była to wcześniej inna figura.Obecna kolumna wykonana w stylu eklektycznym wysokości 6 metrów jest również zagadką , niektórzy autorzy przypuszczają, że pochodzi…. z pałacu w Łobzowie , którą zakupiono w 2 poł. XIX wieku. Pewnym się jednak wydaje , że w 1796 (datę tę podali najstarsi mieszkańcy żyjący w 1893 roku) roku stały we wsi Krowodrza dwie kamienne figury które były kilkakrotnie odnawiane na koszt gminy ( pierwszą opisaliśmy w poprzednim Biuletynie). W którym roku dodano jednak do niej widoczne na cokole wezwanie zaczerpnięte z Litanii Loretańskiej , które dla mnie łączy się z nabożeństwami majowymi ustanowionymi w 2 pol. XIX w Warszawie : Ucieczko grzesznych módl się za nami. Odnowiła Gmina w 1908 roku. Na pewno w rym roku ale ustalono , ze zwyczaj ten znany był przed II wojną, z bardzo długą przerwą potem , na szczęście reaktywowany w ostatnich latach.

Postać Matki Boskiej w koronie z gwiazd dwunastu, stojącej na półksiężycu i kuli ziemskiej oplecionej przez węża – od tej pory była pobudką do modlitw w całym kraju.W latach dziewięćdziesiątych widziałem na słupie kolumny, zawieszony różaniec co uznałem za znak odbywających się tutaj nabożeństw (tędy też przechodziła procesja Bożego Ciała w 2005 r.) Figura była przez wiele lat polichromowana jeszcze w latach osiemdziesiątych – pewnego dnia ktoś zapewne z ochrony zabytków zadecydował, że ma być inaczej czyli szaro! W ten sposób Postać straciła swój blask i stała się niewidoczna (niestety proceder ten jest zauważalny dzisiaj również w innych figurach (np. przy ul Krupniczej 38) co robi wrażenie pewnej anonimowości i zanikania różnic między kapliczkami wiejskimi i miejskimi. Szkoda ich piękna.
Kapliczka była postawiona na gruncie należącym do jednej z najstarszych rodzin krowoderskich i w związku z tym była pod ich stałą opieką „ziemską i duchową”, mam na myśli tutaj liczne lampki zapalane na różnych poziomach: w 1990 roku – miała w dolnej części kolumny przymocowaną latarnię czyli tradycji palenia świec) , później – na podstawie w ogrodzeniu o wreszcie na ziemi pod ogrodzeniem . Warto zwrócić uwagę na otoczenie metalowe ogrodzenie wykonanie finezyjnie wykonaną kowalsko – ślusarską kratownicą – co się częściej obecnie zdarza w Krakowie i Bogu dzięki temu mogą bezpiecznie wewnątrz rosnąć doniczkowe kwiaty. A na czarno-białej fotografii wykonanej w 1967 roku (któż teraz takie robi?) stał, za kolumną drewniany parkan , za nim rosły drzewa, w głębi natomiast była widoczna kamienica z 1910 roku . Figura nie miała wówczas, okrągłego , metalowego daszku , który chronił Matkę Boską przed deszczem, „parasol” założono dopiero w 1975 roku aby zapobiec niszczeniu kamienia i farby. Postać Maryi „zdobią niewidoczne szaty” (szkoda, bo wtedy jeszcze była figura malowana!).
Piotr Worytkiewicz

Uczniowie byli w drodze, zdążając do Jerozolimy. Jezus wyprzedzał ich, tak że się dziwili; ci zaś, którzy szli za Nim, byli strwożeni. Wziął znowu Dwunastu i zaczął mówić im o tym, co miało Go spotkać: „Oto idziemy do Jerozolimy. A tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą poganom. I będą z Niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją, a po trzech dniach zmartwychwstanie”. Wtedy podeszli do Niego synowie Zebedeusza, Jakub i Jan, i rzekli: „Nauczycielu, pragniemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy”. On ich zapytał: „Co chcecie, żebym wam uczynił?” Rzekli Mu: „Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie”. Jezus im odparł: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?” Odpowiedzieli Mu: „Możemy”. Lecz Jezus rzekł do nich: „Kielich, który Ja mam pić, wprawdzie pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane”. Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: „Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu” (Mk 10, 32-45).
ZASADA PRAESUPPONENDUM, CZYLI JAK CHRYSTUS OCALIŁ ZDANIE SWOICH UCZNIÓW
„Założenie wstępne” o którym tutaj mowa, stosuje się z powodzeniem, wobec rekolektantów odprawiających Ćwiczenia Duchowne, ale to także bardziej uniwersalny sposób przyjęcia postawy wobec drugiego bliźniego. Jego treścią jest: że w relacji-spotkaniu są dwie strony (dwie lub więcej osób), które mają tę samą godność i to samo prawo do wypowiedzenia tego, co myślą, zatem:
(…) [CD 22] Abyśmy bardziej pomagali sobie wzajemnie i postępowali [w dobrem], trzeba z góry założyć, że każdy dobry człowiek winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego, niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić. (…)
Naprawdę? Mamy wierzyć we wszystko co się nam mówi i brać to za dobrą monetę? Czy to nie jest przypadkiem manifest życiowej naiwności? Mamy wyjść dzięki temu na pospolitych głupców? Po co? W rzeczywistości komentarz do tej zasady jest nieco bardziej złożony. Spójrzmy, że ocalanie zdania bliźniego nie jest przyjęciem wszystkich definicji naszego rozmówcy. Zasada nie nakłada na nas obowiązku zgadzania się z jego osądami. To raczej wezwanie do uważności słuchania w kontekście Miłości bliźniego, Ewangelicznych prawd o życiu człowieka. W związku z powyższym nie chcemy żeby nasz rozmówca tkwił w kłamstwie albo błędzie i chcemy mu jakoś pomóc aby nic nie ograniczało jego potencjału zbawienia. To zakłada także, że my również rozumiemy dobrze te prawdy. Taka wzajemna pokora wobec siebie oparta na wspólnym celu dotarcia do prawdy za pomocą dialogu całkowicie zmienia wzajemne odniesienia.
Spróbujmy na tym tle dostrzec jak wyglądają nasze rozmowy? Czy nie jest czasami tak, że zatrzymujemy się w rozmowie jedynie na własnej godności (i jej obronie), naszego rozmówcę zaledwie tolerując w granicach w których nie narusza naszego punktu widzenia?

(św. Jakub – Wikipedia)
Chrystus swoim przykładem pokazuje, że można się komunikować na innym poziomie, że praktyczna Miłość zaczyna się od mądrego wysłuchania, poświęcenia czasu drugiej osobie, wzięcia odpowiedzialności za jego/jej kondycję moralną na poważnie, wtedy dopiero na końcu takiej rozmowy okazuje się kto kogo tak naprawdę „ocalił”.
Żeby naśladować taki sposób komunikacji wobec wszystkich ludzi, przyjrzyjmy się jak robi to Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Jakub i Jan postanawiają zabezpieczyć sobie pozycje w przyszłym królestwie Izraela, blisko przyszłego władcy za którego uważają Jezusa. Widzą w Chrystusie mesjasza politycznego mimo, że chwilę wcześniej usłyszeli o tym, że idzie do Jerozolimy na pewną śmierć. Najwidoczniej w ich umysłach utkwiło jedynie „Oto idziemy do Jerozolimy”, co z greckiego przekładu tłumaczy się na: „Wstępujemy do dziedzictwa pokoju”. Synowie Zebedeusza to są ci uczniowie którzy chcieli spalić ogniem z nieba całą, niegościnną samarytańską wioskę tylko dlatego, że mieszkańcy nie pozwolili zatrzymać się na noc Jezusowi. (Łk 9:52-54). Mówiąc delikatnie, w tym wypadku, dali się ponieść swojej ambicji. Możemy to określić w najlepszym razie jako postawa chybionej gorliwości. Jak z takimi ludźmi rozmawiać o miłosierdziu? Proszą zatem wprost:
(…) Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie. (…)
Czyli tak naprawdę proszą o to aby Jezus ustanowił ich w przyszłej władzy numerem 1 i 2 w hierarchii ważności po Nim. Służyć takiemu Królowi to dla synów rybaka byłby ogromny awans społeczny. Znając ich prawdziwe motywacje, kogo z nas nie ogarnęłoby zniecierpliwienie, chęć pokazania im prawdziwego miejsca w szeregu, okazanie pogardy za ich niską motywację? Widzimy tymczasem, iż Chrystus przede wszystkim dostrzega błędne założenia co do Jego roli i nie pozostaje na to obojętny. Służy uczniom światłem w ich nieuporządkowanym przywiązaniu do ziemskiej definicji służby. Zapalczywych młodzieńców stawia przed szorstkim pytaniem skłaniającym do refleksji:
(…) Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony? (…)
Jezus liczy na opamiętanie się swoich uczniów, na sięgnięcie do tego co wiedzą o Mesjaszu z pism proroków, do porzucenia własnej wizji zysków i zaszczytów związanych z władzą po wypędzeniu Rzymian. To próba ocalenia ich zdania poprzez zasianie wątpliwości co do ich bieżącej oceny nadziei związanych z byciem uczniem Chrystusa. Jakub i Jan nie dostrzegają tego niuansu. Niejako z marszu odpowiadają: „Możemy”. Chrystus postanawia zatem objaśnić synów rybaka że, zwracają się w tej sprawie do niewłaściwej osoby. Przedtem jeszcze przyznaje im rację, że przyjdzie ich czas dawania świadectwa. Z Dziejów Apostolskich wiemy, że były to słowa prorocze. Święty Jakub Większy to pierwszy z grona Apostołów który dał życie za Wiarę (Dz 12, 1-2), Jego brat Jan to autor Ewangelii i Apokalipsy, Apostoł kościoła w Efezie. Następnie Jezus oświadcza:
(…) Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane (…)

(św. Jan – Wikipedia)
Miarkowanie zapędów obu braci odbywa się w oparciu o PRAWDĘ. Jezus przypomina, iż sam jest posłany przez swojego Ojca i wypełnianie Jego woli jest właściwym celem życia na ziemi. Kieruje więc Jakuba i Jana w stronę wysiłków aby także podążyli tą drogą i samodzielnie spytali Boga jaką wolę dla nich przeznaczył i za nią poszli. Jest to zachęta do podjęcia refleksji nad swoim indywidualnym powołaniem. Burzy zatem fałszywe założenie jakie stało u podstaw ich prośby i zostawia z rozmyślaniem którego owoce będą jeszcze dojrzewać. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że, jego Ojciec wybrał na Apostołów takich a nie innych ludzi i dlatego buduje dalszą z nimi rozmowę na ich pragnieniu służby redefiniując jednak jej wymiar i kierunek. Sytuacja rozwija się w stronę sprzeczki urażonych ambicji reszty Apostołów. Jezus widząc powagę sytuacji jeszcze raz rzuca synom Zebedeusza „koło ratunkowe”. Zwracając się do wszystkich uczniów uzmysławia im do czego rzeczywiście prowadzi taki „ziemski” sposób myślenia. Do służby która jest tylko służbą z nazwy gdy chodzi tak naprawdę o jak najwyższe miejsce na drabinie społecznej, zajęcie miejsca swojego obecnego oprawcy, ciemiężyciela i zemstę. Mówi:
(…) Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu (…)
Bez ogródek wyjaśnia, że miejsce przy władzy które sobie obmyślili Jakub i Jan nie jest takie jak znają je ze swojej rzeczywistości. Królestwo Boże które zapowiada, nie jest oparte na władzy jednych nad drugimi a na wzajemnej miłości, służbie sobie nawzajem. Jest to odwrócenie ziemskiego porządku. Prawdziwa wielkość, to pokora pełnienia woli Bożej. Widzimy też, że Chrystus nie potępia swoich uczniów za niedojrzałe pragnienia, On ukazuje im PRAWDĘ aby w nich pracowała – zstąpiła z rozumu do serca. Owoce zostawiając Duchowi Świętemu.
Świat w którym takie „założenie wstępne” byłoby powszechnie stosowane w domu, pracy, Kościele, na wakacjach, wobec rodziny i znajomych, sąsiadów, w sporze politycznym to praktyczne zaprowadzanie Królestwa Bożego. I my bądźmy błogosławieni przez swoje pragnienie zaprowadzenia pokoju w sercu własnym i we wszystkich relacjach w których żyjemy. (RL)
ZAPRASZAMY NA PIELGRZYMKĘ KRAKOWSKĄ

Już za nieco ponad dwa miesiące wyruszy po raz 46-sty tradycyjna Pielgrzymka Krakowska na Jasną Górę. Od lat nasza parafia prowadzi gr. 10, misyjną. Bardzo wszystkich zachęcamy do dołączenia do naszej parafialnej grupy. Pielgrzymka trwa sześć dni, od 6 do 11 sierpnia, zapisy i wszelkie informacje na stronie internetowej pielgrzymki, pod linkiem www.ppk2.pl Zwracamy się także z apelem do osób pełnoletnich o podjęcie posług w czasie pielgrzymki jako muzyczni: grający na gitarze i śpiewający; porządkowi – zarządzający grupą w czasie marszu i postoju; kwatermistrzowie – zabezpieczający noclegi dla grupy. Spotkanie organizacyjne w czwartek 28 maja o godz. 19:30 w Domu Parafialnym.
