ul. Sienkiewicza 19 | 30-033 Kraków
tel.:12 631 97 70

Biuletyn na V niedzielę wielkanocną (3 maja)

Domek Królowej Świata || Rachunek sumienia z człowieczeństwa || Rekomendacje kulturalne

DOMEK KRÓLOWEJ ŚWIATA

Ot, domek jak domek. Ściany z kamienia. Jedno okienko. Nic szczególnego. Mówią, że nie ma fundamentów. Cud, że stoi. Że znalazł się tu nagle, wiele wieków temu, tak ot, jakby znikąd. Każdy kamień – mówią – przesiąknięty jest tą cudownością. Okno też. To przez nie wieki temu miał się prześlizgnąć anioł… A było to tak: 

W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.  Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca.  Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym (…). Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł (Łk 1, 26-38). 

Tak było wtedy, w Nazarecie. Ale jak to się stało, że dziś ów domek Maryi obecnie stoi we włoskim Loreto? Zdania są podzielone. Kiedy w 1291 r. krzyżowcy zostali wyparci z  Palestyny – wspominają historycy – najprawdopodobniej nakazano rozbiórkę domu, który pierwotnie znajdował się właśnie w Nazarecie i „przeniesienie” go do Loreto. Odpowiedzialnymi za powadzenie akcji mieli być członkowie rodziny Angellich (Aniołów), i tu być może ma początek inna koncepcja dotycząca translokacji budynku. Otóż – zgodnie z legendą – domek miał zostać w całości przeniesiony z miejsca na miejsce przez aniołów.

 W końcu, ze względu na bałwochwalstwo ludu, to mieszkanie konsekrowane przez Apostołów, którzy w nim obchodzili Boże tajemnice i w którym dokonywały się cuda, zostało przeniesione do Dalmacji przez orszak aniołów – twierdziła Katarzyna Bolońska na podstawie wizji, którą miała otrzymać w 1440 r. – Potem, z tych samych powodów, a także innych, przenosili oni to najgodniejsze sanktuarium do wielu innych miejsc. Wreszcie święci aniołowie przenieśli je tutaj i umieścili w Loreto, w prowincji Włoch, na ziemiach Kościoła Świętego

Dom, a właściwie domek o wymiarach 8,5 na 3,8 i wysokości około 4 metrów, wykonany jest z niewystępującego w Europie kamienia, obrobionego w specyficzny sposób. Wzór ów powszechnie stosowany był za czasów Maryi także na północy Galilei, o czym świadczą tamtejsze zabytki. Również skład chemiczny zaprawy murarskiej jest charakterystyczny dla Palestyny tamtej epoki. Co więcej, archeolodzy zwracają uwagę, że ściany domku pokryte są napisami i rysunkami, które najpewniej pozostawili pielgrzymi nawiedzający rodzinny dom Zbawiciela w pierwszych wiekach. 

(Loretto, źródło: Wikipedia)

Domek domkiem, ale całe Loreto jest miejscem na wskroś maryjnym. „Królowo Aniołów, Królowo patriarchów, Królowo proroków…”. Nie bez powodu owa litania do Matki Bożej nazwana została loretańską. Do tego małego miasteczka być może już od czasów średniowiecza przybywały tłumy pielgrzymów, to tam modlili się słowami litanii, która – jak twierdzą znawcy – najprawdopodobniej w swej charakterystycznej formie i podstawowym zarysie pojawiła się w manuskrypcie paryskim z końca XII w. Z 1531 r. pochodzi świadectwo odmawiania litanii w sanktuarium w Loreto. W 1581 r. pojawiła się o niej wzmianka w dokumentach papieża Sykstusa V, który za jej odmawianie udzielił dwustudniowego odpustu. Natomiast papież Benedykt XIV urzędowo zatwierdził litanię loretańską ją i zezwolił na stosowanie jej w publicznym kulcie Kościoła. Ale nie od zawsze Litania brzmiała tak, jak to mamy okazję słyszeć dzisiaj. Podobno kiedyś była dłuższa, potem ją skrócono, by przez kolejne lata dodawać kolejne wezwania. I tak np. „Wspomożenie wiernych” przypisywane jest Piusowi V (po bitwie pod Lepanto w 1571 r.), a „Królowo bez zmazy pierworodnej poczęta” Piusowi IX (z okazji ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu NMP w 1854 r.). Leon XIII wprowadził wezwanie „Królowo Różańca świętego” (1883) oraz „Matko dobrej rady” (1903), a w 1908 r. Kościół w Polsce uzyskał zgodę na włączenie tytułu „Królowo Korony Polskiej” (przekształcone po drugiej wojnie światowej w „Królowo Polski”). „Królowo pokoju” dodał Benedykt XV (1917), a papież Pius XII – „Królowo wniebowzięta” (1950) w związku z ogłoszeniem dogmatu o Wniebowzięciu NMP. „Matko Kościoła” używamy od 1980 r., również Janowi Pawłowi II zawdzięczamy  wezwanie „Królowo Rodzin” (1995), a papieżowi Franciszkowi „Matko Miłosierdzia”, „Matko Nadziei”, „Pocieszycielko migrantów” (2020). Ciekawostką jest, że w oficjalnej wersji Litanii nie ma wezwania, które bywa dodawane w niektórych kościołach na końcu, mianowicie – „Królowo świata”. Historia Litanii loretańskiej jest dość dynamiczna, i wydaje się, że ostatnie słowo jeszcze nie zostało powiedziane. 

(Bazylika w Loreto, źródło: Wikipedia)

Chociaż  Litania loretańska to przede wszystkim modlitwa, mogłaby też służyć za mini podręcznik mariologii. Znajdziemy w nim zarówno prawdy ściśle dogmatyczne („Święta Boża Rodzicielko”, „Matko dziewicza”), określenia ukazujące piękno Maryi („Zwierciadło sprawiedliwości”, „Różo duchowna”), jak i wezwania eschatologiczne („Królowo Aniołów”, „Królowo wszystkich świętych”). Cała modlitwa, to – jak można nieraz usłyszeć – torpedowanie nieba. Kolejne wezwania to jakby błagalne pociski… Czyż Maryja może pozostać wobec nich obojętna? (BL)

RACHUNEK SUMIENIA Z CZŁOWIECZEŃSTWA

Wspomnienie Hanny Chrzanowskiej

I jeszcze jedno. Pielęgnowałam innego starszego pana na I piętrze, po południowej stronie. Lubiłam bardzo i jego i jego żonę. Kiedyś zaczęli mnie wypytywać o szkołę, o koleżanki, w końcu padło pytanie:

– A pani po co właściwie poszła na pielęgniarstwo?

Odpowiedziałam oczywiście „no bo to lubię”. Wtedy spojrzał ostro i zapytał:

– A co pani lubi? Sam szpital, czy chorych ludzi?

Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. A pytanie świetnie stawiało sprawę. Jakże się często zdarza, że magnesem przyciągającym nowicjuszki zawodu jest tajemnicza, egzotyczna atmosfera szpitala – operacje – instrumenty – białe chałaty, jakaś sensacyjność! To zresztą najczęstszy magnes. I to nic nie szkodzi – pod warunkiem, żeby potem wśród pracy z tej mgły tajemniczej wystąpiło na pierwszy plan łóżko z cierpiącym człowiekiem. Jeśli się to nie stanie – pielęgniarka będzie siedziała w dyżurce nie na sali. Nie będzie pielęgniarką przy chorym, najwyżej stanie się pomocnicą lekarza. Wówczas na pytanie tego pana nie umiałam odpowiedzieć. Chyba nie tylko dlatego, że mnie zaskoczyło, nie tylko dlatego, że byłam zielona i niedoświadczona, ale dlatego, że nie miałam wtedy pojęcia o istocie mojego powołania. A to pytanie utkwiło we mnie na zawsze.

(H. Chrzanowska, Wspomnienia. [spisane w latach 1956-1960],
na podst. oprac. A. Rumun (więcej zapisków dostępnych na stronie internetowej parafii św. Mikołaja w Krakowie https://parafiamikolaj-krakow.pl/)

(H. Chrzanowska, arch.prywatne)

Dzięki sakramentowi  pokuty i pojednania możemy naprawić zerwane więzy z Bogiem i z czystym sumieniem przystąpić do Komunii świętej. Jednak przed przystąpieniem do tego sakramentu powinniśmy – jeśli nie robimy tego zwyczajowo i regularnie – wykonać rachunek sumienia. Sposobów i poradników na temat tego, jak właściwie należy to zrobić jest bardzo dużo i zazwyczaj wszystkie oparte są o dziesięć przykazań i o przykazania kościelne. Są też jednak takie, które odnoszą się bezpośrednio do tego, kim jesteśmy, jaką mamy pracę i jaką rolę społeczną spełniamy. W pewnym sensie są one bardziej wymagające, gdyż konfrontują nas nie tylko z naszymi relacjami z Bogiem, ale też często definiują to, co w życiu robimy zawodowo i pokazują, jak powinniśmy to robić, jeśli chcemy nazywać się chrześcijanami. Są więc na przykład rachunki sumienia dla nauczycieli, bezrobotnych, bloggerów,  sportowców, mechaników samochodowych i dziennikarzy. Jest też rachunek sumienia dla pielęgniarek, opracowany i propagowany przez Hannę Chrzanowską (1902-1973), naszą parafiankę, którą Kościół ogłosił błogosławioną 28 kwietnia 2018 roku, i której wspomnienie liturgiczne obchodzone jest co roku właśnie 28 kwietnia.

(poświęcenie Skweru bł Hanny Chrzanowskiej, 2023 r., za: hannachrzanowska.pl)

Większość swojego życia Hanna Chrzanowska poświęciła służbie chorym i ubogim jako pielęgniarka, co między innymi przełożyło się na jej zaangażowanie w przygotowywanie do pracy pielęgniarskiej uczennic Uniwersyteckiej Szkoły Pielęgniarsko-Położniczej w Krakowie (gdzie była kierownikiem działu pielęgniarstwa społecznego i domowego), a także w krzewienie etosu pielęgniarstwa jako służby o wymiarze chrześcijańskim. Rozumiała tę służbę jako powołanie i próbując zdefiniować jego charakter, przygotowała zestaw wytycznych i wskazówek w formie pytań, które ostatecznie przyjęły charakter rachunku sumienia, czyli duchowej refleksji nad charakterem swojej pracy.

(relikwie, za:katolik.pl)

Jestem pielęgniarką. Jestem katoliczką. Czy mogę o sobie powiedzieć z czystym sumieniem: jestem pielęgniarką katolicką? – tak zaczyna się ten rachunek, który już na samym początku zmusza do głębokiej refleksji i bardzo poważnego potraktowania swojej pracy. Moja praca, to nie tylko mój zawód, ale powołanie. Powołanie to zrozumiem, jeśli przeniknę i przyswoję sobie słowa Chrystusa ‘nie przyszedłem, aby mnie służono, ale abym służył’.  Niektórzy pozostawiają po sobie testament, choć rzadko on jest publiczny. W przypadku bł. Hanny jej rachunek sumienia można rozumieć jako właśnie publiczny testament, a jeśli w miejsce “chorego” wstawimy po prostu naszego bliźniego, to mamy gotowy przepis na świętość.

Rachunek sumienia pielęgniarki (fragm.)  

Jaki jest mój stosunek do chorego człowieka? Czy zdobywam się na stały, świadomy wysiłek, aby nie popaść w oschłość i rutynę?

  • Czy modlę się za chorych i wszystkich powierzonych mojej opiece?
  • Czy nie uchylam się od istotnego pielęgnowania chorych, uciekając się do wykonywania zabiegów „wyższych” i bardziej efektownych, niepotrzebnie zastępując lekarzy?


A przecież chorzy najbardziej odczuwają naszą miłość, kiedy ich myjemy, karmimy, kiedy ich wygodnie układamy! Czy robię wszystko co w mojej mocy, aby chorym zapewnić tę właśnie opiekę albo osobiście, albo przez umiejętne zorganizowanie pracy własnej i innych? (…)

  • Czy nie traktuję chorych jak numery, jak przypadki chorobowe, zapominając o osobowości każdego z nich? Czy pamiętam, że operacja dla mnie setna jest pierwszą dla chorego? Że każdy noworodek, którego spośród wielu zanoszę matce, jest jej największym ukochaniem?
  • Czy ze zdwojoną życzliwością pielęgnowałam nieprzytomnych, dzieci i starców? Czy otaczałam specjalną opieką zatroskanych i baczących?
  • Jaki był mój stosunek do umierających? Może nie było przy nich nikogo z rodziny – czy zrobiłam wszystko, aby ją zastąpić? Czy nie zdarzyło mi się bezczynnie siedzieć w dyżurce, pozostawiając umierającego samemu sobie?
  • Jak traktowałam sprawy religijne chorych? Czy o nie dbałam? Ale – czy nie byłam zbyt natarczywa, postępując według jakiegoś schematu? Czy zrobiłam wszystko, co w mojej mocy. aby ciężko chory przyjął Sakramenty święte? Czy ochrzciłam niemowlęta zagrożone śmiercią? Jak wyglądała moja współpraca z kapelanem szpitalnym? Czy ułatwiałam mu pracę zapewniając, o ile możności spokój na sali chorych, udzielając wyjaśnień, dzieląc się spostrzeżeniami?
  • Jaki był mój stosunek do rodziny chorego? Czy starałam sieją rozumieć? Czy byłam cierpliwa nawet wtedy, kiedy mi się wydawała nudna i nachalna? A gdyby chore było moje dziecko, albo mój ojciec?

(za: hannachrzanowska.pl)

  • Jaki był mój stosunek do tych, których odwiedzałam w domach? Czy odwiedziny wykonywałam sumiennie, życzliwie? Czy się nie zrażałam niepowodzeniem? Czy napotkawszy chorego obłożnie w domu, starałam się go pielęgnować?
  • Czy zachowywałam tajemnicę zawodową nie tylko w stosunku do rozpoznania choroby, ale i do trosk, kłopotów, powierzonych mi przez chorego lub rodziny odwiedzane w domu?
  • Czy starałam się chorym sprawiać jak najmniej bólu przy zabiegach? Czy nie obnażałam chorych niepotrzebnie, nie szanując wstydliwości ich własnej, ani innych dorosłych i dzieci?
  • Czy rozumiem, że do moich obowiązków należy dbanie o psychikę chorych? Czy starałam się znaleźć czas na rozmowę, czy miałam dosyć cierpliwości? Czy starałam się o rozrywkę dla chorego dziecka? Czy starałam się wśród chorych o atmosferę spokoju i pogody?
  • Czy nie dawałam im odczuć mojego zmęczenia i pośpiechu? Czy nie dawałam chorym przyrzeczeń bez pełnego przeświadczenia, że ich dotrzymam? Czy ich dotrzymywałam?
  • Czy uprzedzałam życzenia, okazywałam troskliwość nieproszona? Czy pamiętam, że Chrystus działał wśród swoich chorych natychmiast, nie zwlekając, wychodząc naprzeciw – a Matka Boska pełniła usługi „z kwapieniem”?
  • Czy chorym, do których nie mam sympatii, nie okazuję mniejszej troski, niż tym sympatycznym? Czy zwalczałam wstręt? Czy nie skarżyłam się na niewdzięczność, nie wymawiałam jej chorym i rodzinom? A przecież tylko jeden trędowaty podziękował Chrystusowi!

(za: hannachrzanowska.pl)

  • Jak traktuję sprawę życia nienarodzonych? Czy znam dokładnie stanowisko Kościoła, postępuję zgodnie z nim i w myśl jego udzielam wskazówek? Czy mam odwagę przekonań odmawiając pomocy w śmiercionośnych zabiegach? Czy nie stchórzyłam w tym względzie, bojąc się o posadę, stanowisko? Czy nie wyśmiewałam rodzin wielodzietnych? Czy w razie zagrożenia życia nienarodzonego poczyniłam wszystko, co w mojej mocy, aby je ratować?
  • Czy otaczałam specjalną opieką matki niezamężne, starając się w aby nich rozdmuchać, tłumioną miłość macierzyńską i zapewnić im możliwe warunki bytu?
  • Czy nie żywiłam pogardy dla „mętów społecznych”, alkoholików, chuliganów, prostytutek? Czy nie machnęłam ręką: „dla takich nie warto się męczyć”?  (red.)

REKOMENDACJE KULTURALNE

10.04-09.08.2026 Gotyk w Karpatach, Muzeum Narodowe w Krakowie (Gmach Główny), ul. 3 maja 1,  (płatne wg cennika MNK)

To pierwsza tego typu wystawa zestawiająca sztukę schyłku średniowiecza krajów regionu Karpat. Jest to wyjątkowa okazja aby zobaczyć około stu obrazów i rzeźb, niektórych na co dzień trudno dostępnych lub wręcz nigdy niepokazywanych publicznie. Całość uzupełniają wykonane specjalnie na potrzeby wystawy fotografie tego, co nieprzenośne (malowidła ścienne, rzeźba architektoniczna). Wystawa otwarta tylko do 9 sierpnia, a więc trzeba się spieszyć.

https://mnk.pl/wystawy/gotyk-w-karpatach, z dnia 25.04.2026

15 maja (piątek) Krakowska Noc Muzeów

Zapraszam w tę noc do wszystkich krakowskich muzeów ale szczególnie do Muzeum Etnograficznego w Krakowie na noc z weselem – wokół Stanisława Wyspiańskiego i Andrzeja Wajdy.

Noc Muzeów w MEK – Wesela w muzeum | 15 na 115, Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie, Ratusz Plac Wolnica i ul. Krakowska 46, godz. 19:00 – 24:00, cena biletu 5 zł

https://etnomuzeum.eu/wydarzenia/noc-muzeow-w-mek-wesela-w-muzeum-15-na-115-1, z dnia 25.04.2026

19 maja godz. 13:00, Wokół Ambrożego Grabowskiego spotkanie z red. Marzeną Florkowską, Polskie Towarzystwo Nauk Ogrodniczych, Wydział Biotechnologii i Ogrodnictwa Uniwersytetu Rolniczego, al. 29 Listopada 54, sala 123, wstęp wolny

Głównym bohaterem spotkania będzie Ambroży Grabowski (1782-1868) większości nam znany jako historyk-samouk, księgarz, kolekcjoner, ale również co istotne dla tego wydarzenia miłośnik przyrody prowadzący rejestr drzew posadzonych na krakowskich Plantach i zafascynowany światem ptaków oraz motyli. Nie mniej ważną bohaterką spotkania będzie Marzena Florkowska dla wielu pewnie znana z audycji Radia Kraków a ostatnio także jako współautorka pasjonującej książki (Marzena i Marek Florkowscy, Odkrywanie Krakowa. Wszystkie pasje Ambrożego Grabowskiego, Kraków 2025). Spotkanie zapowiada się więc bardzo interesująco.

24 maja 2026 godz. 11:00 – 13:00 Niedzielne poranki z muzyką wiedeńską, Krakowska Pijalnia Zdrojowa, Rondo Matecznego, ceny biletów wg cennika na stronie organizatorów, bilety do nabycia bezpośrednio przed koncertami przy wejściu do Parku Zdrojowego lub na stronie: https://krakowskapijalnia.pl.

24 maja 2026 odbędzie się pierwszy z cyklu 9 koncertów plenerowych trwających od maja do września 2026 w Parku Zdrojowym przed budynkiem Pijalni (ul. Wadowicka 1b) w godzinach od 11:00 do 13:00. Zagra Salonowa Orkiestra CAMERATA pod dyrekcją Wiesława Murzańskiego wraz z solistami. W programie koncertów znajdą się najpiękniejsze walce, polki, czardasze oraz miniatury muzyki poważnej takich kompozytorów jak Johann Strauss, Franz Lehar, Emmerich Kalman, Robert Stolz, Johannes Brahms i wielu innych. To doskonała okazja do spędzenia letniego czasu w otoczeniu przyrody, słuchając pięknej muzyki i popijając wodę zdrojową Anton jedną z lepszych wód mineralnych a mało rozpropagowaną. Terminy koncertów: 24 maj; 14, 28 czerwiec; 12, 26 lipiec; 9, 30 sierpień; 13, 27 wrzesień 2026.

https://www.facebook.com/p/Krakowska-Pijalnia-Zdrojowa-100083510374568/, z dnia 25.04.2026 (Grażyna Pyla)

Słowo Boże na dzisiaj

Wydarzenia

Facebook

Z naszej diecezji