ul. Sienkiewicza 19 | 30-033 Kraków
tel.:12 631 97 70

CZŁOWIEK, WÓŁ, ORZEŁ I LEW

Przed tronem – niby szklane morze podobne do kryształu,
a w środku tronu i dokoła tronu
cztery Zwierzęta pełne oczu z przodu i z tyłu:
Zwierzę pierwsze podobne do lwa,
Zwierzę drugie podobne do wołu,
Zwierzę trzecie mające twarz jak gdyby ludzką
i Zwierzę czwarte podobne do orła w locie
(Ap 4,6-7).

fot. Grzegorz Eliasiewicz i Rafał Ochęduszko, prawa autorskie Corpus Vitrearum Polska

Ikonograficznie i kolorystycznie najciekawsze witraże w kościele św. Szczepana nie są, jak sadzę, znane większości parafian, gdyż znajdują się w rzadko odwiedzanej kaplicy św. Antoniego w przedłużeniu południowej nawy kościoła. Nie widać ich też z zewnątrz, gdyż kaplica  prawie nigdy nie jest oświetlana od wewnątrz. Oba zaprojektowane zostały przez Jana Bukowskiego w 1936 roku. Choć właściwie wszystkie witraże u św. Szczepana są figuralne, czyli przedstawiają wyobrażeniowe wizerunki Jezusa, Matki Bożej, aniołów lub prawdziwe wizerunki świętych, to te dwa różnią się od reszty, gdyż ich przekaz opiera się jedynie na symbolach i odniesieniach biblijnych. Jako takie są najbardziej wymagające interpretacyjnie, gdyż zrozumienie, o czym opowiadają, zależy od znajomości kontekstu (Biblia) i umiejętności kojarzenia symbolu z tym, do czego odsyła. W wypadku sztuki religijnej od samego początku, czyli od średniowiecza, symbole były niejako znakiem rozpoznawczym (a czasami i tajemnym) wiary chrześcijańskiej – był nim na przykład znak ryby (Ichthys), czyli znak Chrystusa (Ichthys to grecki akronim frazy „Jezus Chrystus, Syn Boży, Zbawiciel”) albo później pierścienie boromejskie, czyli taki układ (splot) pierścieni, w którym usunięcie jednego pierścienia powoduje rozpad pozostałych – to symbol Trójcy Świętej. Z drugiej strony symbole grają rolę rozpoznawalnych atrybutów postaci biblijnych i świętych, a często jedynym sposobem identyfikacji osoby przedstawionej na obrazie, witrażu czy jako rzeźba jest poprawne skojarzenie przedmiotów (ale też budowli, zwierząt i roślin) towarzyszących jej, albo wręcz występujących samoistnie. Tak też jest w wypadku dwóch wspomnianych powyżej witraży, gdzie świat przedstawiony na pierwszym z nich to baranek stojący na księdze, uskrzydlony orzeł i wół, a na drugim wzlatująca gołębica,  uskrzydlona głowa cherubina lub człowieka, i uskrzydlony lew. Ważnym elementem kompozycyjnym na obu witrażach są promienie rozchodzące się od góry witraża, a więc niejako emanujące z baranka i gołębicy, i okalające cztery uskrzydlone wizerunki. Dodatkowo witraż drugi (ten z głowami anioła i lwa) zawiera jeszcze jeden element – pod okręgiem, w który wpisany jest gołąb, znajdują się dwie greckie litery: A i Ω.

Nie wiemy, kto był fundatorem witraży i kto zaproponował taki, a nie inny, wybór i układ symboli na nich. Natomiast wiemy, jak odczytać i połączyć ze sobą wszystkie ich elementy, gdyż mówi nam o tym tradycja  i kontekst, w których elementy te nabierają znaczenia wychodzącego poza to, co po prostu widać. Zacznijmy od pierwszego witraża, czyli tego z wizerunkami baranka, orła i wołu.

 Nad głową orła i wołu góruje baranek na tle trzech krzyży, które wskazują na Golgotę . Baranek stoi na księdze zapieczętowanej siedmioma pieczęciami, choć fakt, że to jest księga i pieczęcie wynika z kontekstu, a nie z samego obrazu. Tenże kontekst, a dokładnie znajomość Pisma Św., pozwala jednoznacznie odczytać symboliczną  treść: Baranek Boży (Jezus) stoi na zapieczętowanej księdze (w Apokalipsie św. Jana, skąd pochodzi ten obraz, jest to zwój [biblion], zawierającej Boże plany wobec ludzi).  Tylko Baranek potrafi zmierzyć się z Bożymi tajemnicami i je ujawnić, a każda z siedmiu pieczęci (liczba  „siedem” występuje ponad pięćdziesiąt razy w Apokalipsie) ukrywa jakiś dramatyczny, nadchodzący fragment historii świata, a ich zerwanie oznacza de facto koniec świata jaki znamy i paruzję − powtórne przyjście na ziemię Jezusa Chrystusa.

Popatrzmy teraz poniżej, na wizerunki orła i skrzydlatego wołu. Choć bardzo trudno je dostrzec z pozycji oglądającego, między skrzydłami orła i nad wołem, wzdłuż jego skrzydła, znajdują się napisy „JAN” i „MATEUSZ”, identyfikujące oba wizerunki. Problem polega na tym, że identyfikacja wołu jest błędna – zamiast napisu „MATEUSZ” powinien być napis „ŁUKASZ”. W ten oto sposób dowiadujemy się, że głowy orła i wołu odsyłają nas do Ewangelistów, tradycyjnie przedstawianych za pomocą tych symboli w sztuce  chrześcijańskiej.

Podobnie rzecz się ma w wypadku drugiego witraża. W jego górnej części znajduje się biała, wzlatująca gołębica wpisana w koło (nimb?), a bezpośrednio pod nim, co może być słabo widoczne na zdjęciach, znajdują się dwie greckie litery w kolorze czerwonym: A (Alfa) i Ω (Omega). Poniżej, podobnie jak na poprzednim witrażu, widać dwa skrzydlate wizerunki: ludzką (anielską?) głowę i łeb lwa. Poniżej głowy anioła widnieje napis „ŁUKASZ”, a nad lwem, wzdłuż skrzydła, napis „MAREK”.  Tutaj także wykonawca (fundator?) popełnił błąd –  wizerunek głowy anioła powinien być podpisany „MATEUSZ”,  a nie „ŁUKASZ”.  Ta, i poprzednia pomyłka w identyfikacji symbolicznej wizerunków, jest dziwna, ale jednocześnie bardzo pouczająca. Skąd właściwie wiemy, że to pomyłka?  Także i w tym wypadku pomaga nam kontekst. Oba witraże układają się teraz w pewną całość. W ich górnych partiach  dominuje Trójca Święta –  Bóg Ojciec (A i Ω), Jezus (Baranek) i Duch Święty (Gołębica), W partiach dolnych natomiast czterech ewangelistów: Jan (orzeł), Łukasz (wół), Mateusz (człowiek/anioł) i Marek (lew). Pozostaje jeszcze wyjaśnienie użycia takich a nie innych symboli w wypadku ewangelistów, gdyż z interpretacją symboli Trójcy Świętej nie powinniśmy mieć problemów.

Wizerunki orła, wołu, lwa i człowieka jako symbole pojawiają się już w czasach przedchrześcijańskich i oznaczały między innymi pewne przymioty fizyczne i psychiczne ludzi, do których się odnosiły. W czasach chrześcijańskich (od V wieku n e.) zaczęły być łączone z postaciami ewangelistów,  z jednej strony w oparciu o wizję Ezechiela (Ez 1,10), a z drugiej o cytowany powyżej fragment Apokalipsy św. Jana. W wizji Ezechiela Bóg objawia się w chwale, a u Jego stóp pojawia się tak zwana tetramorfa, czyli istota żywa o czterech obliczach, trochę na kształt słowiańskiego Światowida ze Zbrucza. W obu wypadkach charakter i rola przedstawionych istot odzwierciedla, jak twierdził Grzegorz Wielki, św. Hieronim i wielu innych komentatorów, przesłanie i charakter poszczególnych Ewangelii. I tak symbolem św. Jana jest orzeł, gdyż autor Apokalipsy wzniósł się jak orzeł ponad doczesność i odmalował wizję eschatologiczną. Tak jak naturą orła jest wzlatywanie wyżej i wyżej, tak naturą chrześcijanina  powinno być dążenie do tego, co „na wysokościach”. Z kolei wół (cielec) to symbol św. Łukasza, gdyż oznacza pokorne oddanie, pracowitą służbę i poświęcenie, czyli cechy, które św. Łukasz posiadał jako lekarz. Jest też symbolem ofiary, mającym zachęcić nas, chrześcijan, do życia w duchu pokory. Św. Mateusz symbolizowany jest przez człowieka, gdyż w swojej Ewangelii podkreśla on, że Jezus jest Mesjaszem, który urodził się jako człowiek dla zbawienia ludzi. W końcu lew to symbol św. Marka, gdyż jego Ewangelia podkreśla majestat i królewską godność Jezusa. Na obu witrażach symbolicznym wizerunkom ewangelistów towarzyszą skrzydła, które pozwalają im widzieć z wysoka więcej i ostrzej po to, aby pewnie prowadzić nas do Zbawienia.

Co ciekawe, w sztuce średniowiecznej często czterem symbolom ewangelistów towarzyszy Jezus, gdyż uważano, że odnoszą się one także do Niego samego (np. bogato ilustrowany ewangeliarz z Sainte-Chapelle w Paryżu). To On, Bóg, urodził się jako człowiek, został ofiarnym cielcem na Golgocie, zmartwychwstając okazał się lwem, a orłem wstępując do nieba. Zresztą nie musimy tak daleko szukać – na sklepieniu kopuły w kościele św. Szczepana znajduje się  pierwszy wers Ewangelii wg św. Jana, czyli symbolicznie Chrystus-Bóg, a w czterech rogach (w kształcie tzw. pendentywów) poniżej widnieją wizerunki skrzydlatych  postaci: orła, lwa, wołu i człowieka.  Teraz, gdy już wiemy, jakie znaczenia mają oglądane przez nas symbole, zastanówmy się, czy mówią coś nam osobiście, czy mówią coś o nas, i czy nas budują jako chrześcijan. (Piotr Pieńkowski)

Słowo Boże na dzisiaj

Wydarzenia

Facebook

Z naszej diecezji